Wywiad z radną Donatą Rapacką

Publikujemy krótki wywiad z Donatą Rapacką. Donata jest bezpartyjną radną kończącej się kadencji samorządu, która weszła do rady z listy Platformy Obywatelskiej. Donata opowiada między innymi o tym, jak to się stało, że PO wzięła ją na listę, o swojej słynnej akcji „Plac Wilsona nie dla banków” oraz o temacie Żoliborza Południowego w pracach rady.

fotodonkiMichał Kostrzewa: Przez ostatnie cztery lata byłaś bezpartyjną radną z listy PO, w ten sam sposób startuje w wyborach nasza koleżanka. Wiele osób pyta jak to jest możliwe, możesz przybliżyć ten mechanizm? Dużo jest takich przypadków?

Donata Rapacka, radna dzielnicy Żoliborz: Żoliborska Platforma jest otwarta na współpracę z osobami aktywnymi w dzielnicy. Ja jako zwykły mieszkaniec działałam w grupie Żoliborscy Internauci, która zaangażowała się w obronę placu Wilsona przed zalewem banków i cztery lata temu jako takiej niezależnej aktywistce zaproponowano mi kandydowanie do Rady z ostatniego miejsca na liście (jak dziś Iza). Miałam oczywiście wątpliwości, pytałam, czy będę musiała głosować tak jak reszta PO. Dziś mogę potwierdzić: nikt mi nie łamał sumienia, nikt nie nalegał, bym się zapisała do partii. A jestem osobą niepokorną, która niemal zawsze mówi to, co myśli. Oczywiście to się nie wszystkim podoba, ale fakt, że dziś na Żoliborzu z list PO kandyduje w sumie kilkanaście osób bezpartyjnych mówi chyba sam za siebie.

Uważam, że jeśli chcemy mieć wpływ na nasze otoczenie, naszą dzielnicę, to powinniśmy działać, być aktywnymi obywatelami. Samym krytykowaniem, protestowaniem i kontestowaniem wiele nie zmienimy. Trzeba umieć pracować z ludźmi, rozmawiać szukać tego, co łączy, a nie dzieli. W ten sposób udaje się rozwiązać naprawdę dużo problemów.

Bezpartyjne osoby kandydujące z list PO to właśnie tacy konkretni działacze – Wasza kandydatka Iza Rychter działa w stowarzyszeniu „Nowy Żoliborz”, Michał Dobrzański z okręgu 1 – działa na rzecz przyjaznej przestrzeni miejskiej, jest też na liście twórca Kreatywnego Żoliborza i kawiarni Wilson – Michał Kowalski i wiele innych osób nie należących do struktur partii.

To nie jest wielka polityka tylko działanie na rzecz swojego małego kawałka świata. A żoliborska PO to grupa fajnych ludzi, którzy działają na rzecz dzielnicy od dawna, a nie tylko przed wyborami, jak inne komitety wyborcze, dlatego nadal uważam startowanie z tej listy za sensowne.

MK: Wspomniałaś, że byłaś działaczką, możesz powiedzieć więcej, czym na Zoliborzu się zajmowałaś?

DR: 10 lat temu razem z paroma znajomymi założyliśmy grupę Żoliborscy Internauci – początkowo zajmowaliśmy się starymi zdjęciami i historią dzielnicy, potem zaangażowaliśmy się we wspomnianą społeczną obronę placu Wilsona. Obecnie działamy na rzecz całej dzielnicy w Stowarzyszeniu Żoliborzan – to taka naturalna ewolucja 😉

Od lat prowadzimy z mężem bloga Plac Wilsona – gdzie piszemy właściwie o wszystkim, czym żyje Żoliborz.

MK: Wybory samorządowe w Warszawie są skomplikowane, głosuje się do rady miasta, rady dzielnicy, sejmiku wojewódzkiego i jednocześnie wybiera prezydenta. Wielu ludzi nie rozumie, jakie są kompetencje poszczególnych organów i pewnie dlatego na nie nie chodzi. Możesz w kilku zdaniach powiedzieć czym zajmuje się rada dzielnicy i jakie ma kompetencje?

DR: Rada Dzielnicy przede wszystkim kontroluje działania zarządu, czyli burmistrzów i zajmuje się budżetem dzielnicy. To są takie często mało efektowne, ale fundamentalne dla funkcjonowania dzielnicy sprawy jak edukacja – mało kto wie, że wydatki na nią to ponad 50% naszego budżetu. Poza tym dobry radny jest łącznikiem pomiędzy mieszkańcami a burmistrzem. Pisze interpelacje, chodzi na spotkania, lobbuje. Często udaje mu się w ten sposób wiele załatwić nawet jeśli formalnie radny nie ma odpowiednich uprawnień.

MK: Czy temat Żoliborza Południowego często pojawiał się na posiedzeniach rady i komisji w kończącej się właśnie kadencji?

DR: No tak, to jest temat, który się pojawia dość często i będzie pojawiał jeszcze częściej, bo przecież Żoliborz Południowy ciągle rośnie. To jest dla Zarządu i Rady ogromne wyzwanie – kwestia braku planu miejscowego, braku szkół i przedszkoli, problemów z infrastrukturą . Bardzo konstruktywne jest podejście Waszego stowarzyszenia do tych spraw. To są konkretne propozycje, rozmowy, współpraca. Myślę, że to jest najlepsza droga. Bardzo kibicuję Izie, bo uważam, że powinniście mieć swoją reprezentantkę w Radzie, kogoś, kto będzie zawsze przypominał o Waszych potrzebach!

MK Dzięki za rozmowę i życzę powodzenia w wyborach i wytrwałości w działaniu

Strona internetowa Donaty z informacjami o jej działalności jest tu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *