Radna Iza Rychter w klubie Żoliborz Obywatelski

Dziś w Radzie Dzielnicy powstał nowy klub „Żoliborz Obywatelski„, założony przez pięcioro radnych wybranych z listy Platformy Obywatelskiej, których to PO w swoim klubie nie chce. Jedną z klubowiczek jest Iza Rychter, współzałożycielka stowarzyszenia Nowy Żoliborz, jedyna przedstawicielka nowych osiedli w Radzie.

Poniżej prezentuję list radnych do wyborców oraz, dla mniej zorientowanych a zainteresowanych, szczegółowy opis tego co się stało i jaki ma to związek z Nowym Żoliborzem.

11041852_1596054423985638_5401213557720229213_oWiosną 2014 w grupie osób angażujących się w sprawy nowych osiedli zdecydowaliśmy, że wystawimy swojego kandydata w wyborach do rady dzielnicy, by mieć wpływ na decyzje, które będą nas dotyczyć.  Iza, która była (i jest do dziś) bezpartyjna, zgodziła się kandydować.

W kolejnych miesiącach podjęliśmy rozmowy z najróżniejszymi żoliborskim organizacjami i kołami partii politycznych (PO, PiS, Miasto jest Nasze, Żoliborska Wspólnota Samorządowa). Po przeanalizowaniu uznaliśmy, że najkorzystniej będzie wystawić kandydata na liście PO. Wpłynęły na to następujące czynniki:

  • Ordynacja wyborcza jest tak skonstruowana, że łatwiej się dostać będąc na dużej liście nawet na 2-3 pozycji niż na małej pierwszym (długo by tłumaczyć dlaczego, ale tak jest).
  • PO tradycyjnie wygrywa wybory na Żoliborzu. Przeanalizowaliśmy też wyniki majowych wyborów do PE w naszych komisjach i PO miała tam dużą przewagę nad PiS.
  • Radni PO (rządzącej wówczas w koalicji z Projektem Żoliborz) oraz burmistrz Krzysztof Bugla, odkąd tylko zaczęliśmy nasze działania, byli bardzo życzliwi i pomocni, z wieloma udało się nam wybudować bardzo bliskie relacje
  • PO przyjmowała na swoje listy działaczy społecznych bez konieczności przystępowania do partii i nie wymagała dyscypliny w głosowaniach (poza głosowaniami nad budżetem i zarządem dzielnicy). Ponieważ nie chcieliśmy wiązać się na stałe z żadną partią – była to dla nas atrakcyjna propozycja.

Plan się powiódł.  Dzięki między innymi Państwa głosom na Izę PO wygrała w okręgu Nowy Żoliborz/Zatrasie, nasza kandydatka zajęła drugie miejsce na liście i otrzymała mandat radnej.

W dzielnicy PO otrzymała łącznie 8 mandatów, PiS – też 8, Projekt Żoliborz -3 a MJN -2. Do stworzenia koalicji potrzeba było 11 radnych, zatem stało się jasne, że jedna z partii stworzy koalicję z Projektem Żoliborz wiceburmistrza Sielewicza, którego decyzje i postulaty w przeszłości (m.in. wyprzedania działek na placu Grunwaldzkim pod deweloperkę czy wycinka drzew na Kępie Potockiej pod parking) wzbudzały sprzeciw wśród wielu żoliborzan.

Wcześniej nie było tajemnicą, że współpraca pomiędzy wysoko ocenianym (w kuluarach nawet przez PiS, co rzadko się zdarza) burmistrzem Buglą a jego zastępcą Sielewiczem nie układała się dobrze.

Niebawem zaczęły krążyć plotki jakoby warunkiem postawionym przez Projekt Żoliborz Platformie było odsunięcie Bugli od władzy. Wkrótce, jako potencjalny następca Bugli z ramienia PO zaczął być wymieniany Piotr Zalewski, człowiek nie związany z Żoliborzem, po którego rządach w poprzednich kadencjach na Ursynowie i Pradze Północ PO zawsze przegrywała wybory.

W tym czasie odbywała się konwencja powyborcza PO w Forcie Sokolnickiego, gdzie udało mi się porozmawiać z panią prezydent Hanną Gronkiewicz-Waltz. Poprosiłem ją o odniesienie się do tych plotek i podkreśliłem dobrze układającą się współpracę z panem burmistrzem Buglą. Pani prezydent zbyła mnie  jednak ogólnikami w rodzaju „w Warszawie jest 18 dzielnic”, „decyzje o tym, kto będzie burmistrzem są podejmowane na różnych szczeblach” tudzież „nie ma gwarancji, że ktoś, kto był burmistrzem w poprzedniej kadencji będzie nim również w tej”. Realny wydawał się czarny scenariusz, w którym PO  poświęca Buglę, by utrzymać władzę wraz z Sielewiczem.

W zaistniałej sytuacji część radnych z klubu PO, którym nie w smak była współpraca z przywiezionym w politycznej teczce protegowanym działaczem partyjnym, postanowiło szukać innych możliwości. Jakkolwiek niewiarygodnie to brzmi, poparcie dla dotychczasowego burmistrza udało im się znaleźć wśród radnych PiS z którymi zawarli porozumienie. Do zarządu oprócz Bugli wszedł także dotychczasowy wiceburmistrz Michał Jakubowski z PO oraz wieloletni radny Grzegorz Hlebowicz z PiS, człowiek o umiarkowanych poglądach, mieszkający od urodzenia na Żoliborzu, bardzo przychylny nam, mieszkańcom nowych osiedli.

Ponieważ głosowanie za tym zarządem odbyło się wbrew partyjnej rekomendacji, PO usunęła natychmiast ze swych szeregów wszystkich popierających Buglę oraz jego samego. Kuriozalne jest w tym to, że Bugla to najlepszy burmistrz jakiego PO miało w poprzedniej kadencji w Warszawie, i że za lojalność wobec niego lokalnych radnych spotkała kara (?).

W ten sposób powstał nowy Klub „Żoliborz Obywatelski” w składzie którego, oprócz Izy i Donaty są także Monika Kurowska, Joanna Tucholska oraz Roman Krakowski.

To chyba pierwszy przypadek, gdy samorządowcy z dwóch nielubiących się partii odrzucili na lokalnym szczeblu spory ideologiczne i podjęli współpracę na rzecz dzielnicy zgodnie z zasadą, że „dziura w jezdni nie ma przynależności politycznej”. Mam nadzieję, że to początek trwałego odpolitycznienia samorządu.

11045314_1595839894007091_582243936225282117_o

Jedna myśl nt. „Radna Iza Rychter w klubie Żoliborz Obywatelski”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *