Prezentacja wyników warsztatów SARP na temat placu Grunwaldzkiego.

15 czerwca w Forcie Sokolnickiego odbyła się prezentacja wyników warsztatów architektoniczno-urbanistycznych na temat Placu Grunwaldzkiego. Dla przypomnienia – warsztaty przeprowadziło Stowarzyszenie Architektów Polskich na zlecenie Urzędu Miasta, który to urząd planuje wznowić pracę nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego dla Żoliborza Południowego i Placu Grunwaldzkiego.

Ponieważ działki przy Placu Grunwaldzkim to jedyne wolne miejskie tereny w naszej okolicy i od tego, jak zostaną zagospodarowane, zależeć będzie jakość naszego życia – warsztaty budziły duże zainteresowanie wśród mieszkańców, zastanawiających się, na ile przyszły kształt placu będzie adresował potrzeby społeczne, a na ile miasto będzie się kierowało głownie czynnikiem ekonomicznym czyli innymi słowy sprzeda działki deweloperom.

Jury i wiecprezydent
od lewej: Dariusz Hyc (SARP), wiceprezydent Jacek Wojciechowicz, dyrektor Biura Architektury Marek Mikos, koordynator warsztatów Janina Trepczyńska – Grynberg (stoi), urbanista Krzysztof Domaradzki (moderator), Piotr Sawicki (SARP), Andrzej Brzeziński (ekspert ds. komunikacji)

W prezentacji wzięli udział wiceprezydent Warszawy odpowiedzialny m.in. za planowanie przestrzenne Jacek Wojciechowicz, dyrektor Biura Architektury i Planowana Przestrzennego Marek Mikos oraz jurorzy warsztatów z ramienia SARP. Na sali byli także burmistrz Krzysztof Bugla, wiceburmistrz Grzegorz Hlebowicz, spora grupa urzędników z dzielnicy, radnych, przedstawiciele licznych organizacji pozarządowych, mediów oraz liczna grupa mieszkańców. Moderatorem dyskusji był znany urbanista dr hab.inż.arch. Krzysztof Domaradzki.

Radne Monika Kurowska i Donata Rapacka (przycięta)  na pierwszym planie. Z tyłu Stowarzyszenie  Nowy Żoliborz
Radne Monika Kurowska i Donata Rapacka (przycięta) na pierwszym planie. Z tyłu Stowarzyszenie Nowy Żoliborz

W ramach warsztatu swoje koncepcje zaprezentowało pięć zespołów zakwalifikowanych do ostatniego etapu, oraz, ku zaskoczeniu wszystkich, pracownia JEMS architekci, która w warsztatach nie brała w ogóle udziału. Każdy zespół miał 8 minut na prezentację, po czym następował krótki komentarz jednego z jurorów. Na koniec odbyła się dyskusja.

Poniżej moje subiektywne (choć jak wynika z kuluarowych dyskusji zbieżne z powszechnymi) wrażenia z każdej prezentacji, na koniec podsumowujący komentarz.

Zespół 1 (p.t. Katarzyna Łowicka, Tomasz Birezowski, Jacek Damięcki, Mirosław Falkowski, Zygmunt Użdalewicz)

m-Pl-Grunwaldzki_wiz-1_Lowicka-i-Zespol_p2-785x505
Projekt bardzo dobrze godzi różnorodne funkcje placu. Interesującym akcentem jest budynek o zastosowaniu społecznym na środku.

W mojej opinii jeden z lepszych projektów, choć w dyskusji przeszedł niemal niezauważony. Jedna z autorek od urodzenia mieszka 100 metrów od placu Grunwaldzkiego i blisko współpracuje z naszym stowarzyszeniem, co z pewnością miało wpływ na dobre zrozumienie potrzeb mieszkańców. Zaletami projektu jest dobre wykorzystanie olbrzymiej dostępnej powierzchni i harmonijne pogodzenie wszystkich potrzeb: wyraźnie zaznaczony miejski plac z dużą ilością zieleni, liczne, acz nieprzytłaczające budynki usługowe, tereny sportowe, dobrze przeorganizowana komunikacja (to akurat było w każdym projekcie) oraz akcent w postaci oryginalnego budynku użyteczności publicznej na środku. Dodatkowy plus za propozycje przekucia dwóch tuneli dla pieszych i rowerzystów łączących Żoliborz Południowy z rejonem ulicy Boguckiego i Zajączka – choć jest tam proszący się aż o to nasyp, tylko jeden inny zespół zaproponował takie rozwiązanie.

Sama prezentacja była przeciętna. Projektodawcy nie wyrobili się z prezentacją, nie starczyło im czasu na omówienie funkcji komunikacyjnych, odbierali sobie głos etc. Wyglądało, jakby prezentacja była nieprzećwiczona.

Zespół 2 (pt. Andrzej Jurkiewicz, Przemysław Nowak)

Projekt charakteryzuje się monumentalnością zabudowy. Niestety nie otrzymałem żadnych materiałów, pozostaje więc fotografia zrobiona telefonem.
Projekt charakteryzuje się monumentalnością zabudowy. Niestety nie otrzymałem żadnych materiałów, pozostaje więc fotografia zrobiona telefonem.

Projekt chyba zdecydowanie najbardziej odległy od potrzeb zgłaszanych przez mieszkańców. Jego wyróżnikiem jest wielki, prostokątny plac (najpewniej zabetonowany) otoczony monumentalną zabudową. Funkcje zieleni spełnia wygięta oś Aleja Wojska Polskiego / Broniewskiego, brakuje jej na terenie Żoliborza Południowego. Projekt wyróżnia okrągły, niski pawilon o przeznaczeniu społecznym, umieszczony w oddzielnym budynku zintegrowany zespół przystanków oraz ulica Rydygiera wydłużona tak, że kończy się na Alei Jana Pawła II. Projekt z pewnością nie spodoba się mieszkańcom budynku Rydygiera 6C, który dosłownie znalazł się w studni, otoczony monumentalną zabudową. Słabą stroną jest również nieuwzględnienie kwestii własnościowych: działka przy Rydygiera naprzeciwko budynku R11A, koło wiaduktu, po Ital-Mocie, jest w rękach prywatnych i planowanie spójnej zabudowy na niej i na sąsiedniej (gdzie plac manewrowy) jest raczej nierealistyczne.

Na plus należy zapisać samą prezentację, architekt był dobrze przygotowany, zrobił bardzo dobrą analizę obecnej sytuacji, wiedział dokładnie co i kiedy chce powiedzieć, wypadł (obok pana z JEMS) najbardziej profesjonalnie.

Zespół 3 (Inicjatywa Projektowa, p.t. Jan Pawlik, Piotr Starszak, Mikołaj Zdanowski)

Projekt jako jedyny nawiązał bezpośrednio do przedwojennej, niezrealizowanej koncepcji półokrągłego placu
Projekt jako jedyny nawiązał bezpośrednio do przedwojennej, niezrealizowanej koncepcji półokrągłego placu

W ogólnym odbiorze ten projekt zebrał najbardziej pochlebne opinie. Niewykluczone, że pomogło w tym to, ze jeden z autorów mieszka na Placu Grunwaldzkim. Jako zalety wskazywano nawiązanie do pierwotnych koncepcji zagospodarowania placu wg. Jawornickiego i Jankowskiego z roku 1920) poprzez zastosowanie półkolistej zabudowy w południowo-zachodniej części placu (w okolicy Matysiakówny). Dla mnie osobiście zaletą było pozostawienie ulicy Matysiakówny jako deptaku, co pozwalałoby zrealizować koncepcję osi zaczynającej się przy Cytadeli, przez aleję Wojska Polskiego, Rydygiera, aż do placu Niemena na Żoliborzu Artystycznym. Jednak (moim zdaniem) dla projektu dyskwalifikujący jest brak jakichkolwiek terenów sportowych, które, biorąc pod uwagę młodą populację Żoliborza Południowego i brak takowych w okolicy, są kluczowym elementem. Projekt wyróżnia także linia tramwajowa przecinająca ukośnie plac. Rozwiązanie (popularne m.in. w Amsterdamie) jest, zważywszy na olbrzymie ilości wolnej przestrzeni na terenach objętych warsztatem (czasami wskazywane jako wręcz problem dla urbanistów) bezzasadne, lepiej puścić tramwaj skrajem, tak jak w pozostałych projektach.

Prezentacja projektu nie była najlepsza – prowadzący próbował na początku zrobić wykład na temat współczesnych teorii urbanistycznych, który, bez wątpienia ciekawy, nie nadawał się na ośmiominutowy format prezentacji i niepotrzebnie zabrał czas, który można było przeznaczyć na dokładniejsze omówienie projektu.

Zespół 4 (Zurbik, p.t. Małgorzat Dziendziel, Zbigniew Kaiser, Weronika Mazanek, Daniel Palarz, Urszula Pielach-Gemzała).

Nietuzinkowy projekt, w strefie niezabudowanej zawiera cztery strefy nawiązujące do żywiołów: skwer ziemi, ogniste działania, powietrzny taras, wodne wyciszenie
Nietuzinkowy projekt, w strefie niezabudowanej zawiera cztery strefy nawiązujące do żywiołów: skwer ziemi, ogniste działania, powietrzny taras, wodne wyciszenie

Projekt najtrudniejszy do skomentowania. Z jednej strony niesamowicie ambitny, sięgający po oryginalne rozwiązania – nawiązanie do czterech żywiołów poprzez stworzenie czterech stref: skwer ziemi, ogniste działania, powietrzny taras, wodne wyciszenie; do tego napowietrzny taras, pawilonowa zabudowa na dużym skwerze, podziemne parkingi. Z drugiej strony archaiczne, geometryczne kształty, dosyć wysoka zabudowa (6 kondygnacji nieopodal istniejącego budynku Rydygiera 6C) czy brak terenów sportowych. Prezentacja projektu nie wypadła najlepiej – osoba prowadząca być może odczuwała tremę – w każdym razie nie potrafiła w prosty sposób wytłumaczyć licznych złożoności projektu  i niestety wpłynęło na odbiór. Na plus należy zaliczyć tunele pod Jana Pawła (łączą stary i nowy Żoliborz) oraz fakt, że zespół miał przygotowane płyty DVD dla zainteresowanych (jako jedyny).

Kuriozalna była propozycja przeniesienia stacji Veturilo spod Alei Wojska Polskiego 41 w centralny punkt placu, gdzie dziś budka z alkoholem – przy inwestycjach liczonych w setkach milionów złotych nowa stacja (lub stacje) powinny zostać wybudowane, bez konieczności likwidowania istniejących. Koszt jednej stacji to zaledwie 50 tysięcy złotych….

Zespół 5 (p.t. Karina Koziej, Anna Flak)

Projekt nr 5
Zdecydowanie najbardziej prospołeczny projekt, ograniczona zabudowa, bardzo dużo terenów sportowych i rekreacyjnych

Projekt podobał się publiczności i zebrał pochlebne recenzje. Nie bez znaczenia był z pewnością fakt, że jedna z autorek (podobnie jak w zespołach 1 i w 3) mieszka w okolicy placu, jest zaangażowana w sprawy lokalne i rozumie potrzeby mieszkańców. Wyróżnia go niska intensywność zabudowy, poprzez wprowadzenie niewysokich, wolnostojących, prostopadłych do jezdni budynków nawiązujących nieco do zabudowy północnej pierzei Alei Wojska Polskiego nieopodal pl. Inwalidów, uwzględnienie w jej ramach ważnych potrzeb społecznych (przychodnia, centrum kultury), uwzględnienie terenów sportowych oraz terenów rekreacyjnych po obu stronach Alei Jana Pawła II (pozostałe zespoły, poza nr 4, proponowały po drugiej stronie zabudowę. Teren został nazwany parkiem Grunwaldzkim.

W projekcie krytykowano odsłonięcie terenów rekreacyjnych względem ruchliwej Alei Jana Pawła II. Osobliwością jest też kładka w miejscu, gdzie aż prosi się o tunel w nasypie. Kładka, by łączyć dwie strony Jana Pawła musiałaby wspinać się ponad nasyp i ponad tramwajową trakcję elektryczną – na oko ze trzy pietra, czyli łatwiej byłoby obejść nasyp naokoło niż wdrapywać się na tę konstrukcję.

Słabą stroną projektu jest także jego życzeniowość (niska intensywność zabudowy przyczyniła by się do obniżenia ceny gruntu, co stoi w sprzeczności z celami strategicznymi miasta), ponadto prezentująca projekt w większości go czytała, co sprawiało wrażenie, że go za dobrze nie zna (choć wiem, że tak nie było).

Zespół JEMS

Nie zostało dokładnie wytłumaczone, dlaczego zespół JEMS, nie biorący udziału w warsztacie, został dopuszczony do prezentowania swojej koncepcji. JEMS to jedna z najlepszych polskich pracowni architektonicznych (choć chyba niekoniecznie urbanistycznych) mających w swoim portfolio tak udane realizacje jak biurowiec Agory na Czerskiej, pobliski Babka Tower, 19 Dzielnicę czy dostrzeżony jako jeden z niewielu polskich budynków ostatnich lat przez światowe media Trio Apartments na ulicy Stawki (a ponoć także – choć zabrzmi to kuriozalnie – pawilon z delikatesami Centrum na rogu Alei Wojska Polskiego i Popiełuszki) . Profesjonalizm dał się dostrzec także w samym stylu prezentacji pana Pawła Majkusiaka. Niestety, sam projekt zawiódł – był on prostym przedłużeniem zabudowy Żoliborza Południowego aż do Al. Jana Pawła (wolnostojące budynki otoczone zielenią, bez zorganizowanych terenów rekreacyjnych czy sportowych). Projekt był ponoć przygotowywany w ramach jakiejś innej okazji, ale zdecydowanie nie wzbudził zainteresowania. Wysłałem do JEMS prośbę o przesłanie materiałów, jeśli otrzymam to dorzucę.

Podsumowanie

Wszystkie zespoły (oprócz JEMS) położyły nacisk na ważne moim zdaniem elementy:

  • integrację i ułatwienie komunikacji między starym a nowym Żoliborzem
  • integrację komunikacji tramwajowej oraz autobusowej
  • pogodzenie potrzeb społecznych mieszkańców i potrzeb miasta w zakresie wyprzedaży działek – innymi słowy rozsądnie balansowano obydwiema potrzebami, choć w różnej proporcji
  • Była też duża zgodność w kwestii ograniczenia roli ulic Broniewskiego i czasami Popiełuszki, czasami wręcz do roli drogi lokalnej.

Dyskwalifikujące dla trzech zespołów było pominięcie jakichkolwiek terenów sportowych, które, biorąc pod uwagę strukturę społeczną naszej dzielnicy (dużo małych dzieci) i zupełny brak takich miejsc w okolicy, za kilka lat będą arcyważnym elementem osiedla. Popełniony przy planowaniu błąd, biorąc pod uwagę intensywność zabudowy nie da się już w przyszłości naprawić.

Czego jeszcze się dowiedzieliśmy?

  • Biuro Architektury wyraźnie podkreśliło różnicę między warsztatami a konkursem architektonicznym, co w skrócie oznacza, że wyniki mogą, ale nie muszą być wzięte przy planowaniu (to w zasadzie niedobrze, po poszczególne projekty, poza JEMS, były dla nas mniej lub bardziej, ale jednak łaskawe).
  • W wypowiedziach jurorów dało się między wierszami słyszeć, że ład przestrzenny jest ważny, ale przychody miasta także (co może oznaczać preferowanie wariantów z intensywną zabudową kosztem przestrzeni społecznej)
  • Władze miasta potwierdziły po raz kolejny, że do momentu uchwalenia placu nie będą sprzedawać na tym terenie żadnych działek (to dobrze).
  • Dyrektor Mikos na pytanie o to, do kiedy będzie przyjęty plan udzielił odpowiedzi wymijającej, koncentrując się raczej na następnych krokach (aktualizacja projektu latem, wyłożenie po wakacjach, później w zależności od tego jak pójdzie). Na moje pytanie, czy plan będzie do 8 kwietnia 2016 (setna rocznica włączenia tych terenów do Warszawy) powiedział, że „jest taka szansa”. Cóż, bardzo na to liczymy i obiecujemy aktywny udział w dalszym procesie.

Z mieszkańcami czy bez?

Liczba uczestników zaskoczyła pewnie organizatorów, ludzie nie mieścili się w sali. Z pewnością to także zasługa naszych stowarzyszeń, które do przyjścia zachęcały  m.in. na Facebooku.
Liczba uczestników zaskoczyła pewnie organizatorów, ludzie nie mieścili się w sali. Z pewnością to także zasługa naszych stowarzyszeń, które do przyjścia zachęcały m.in. na Facebooku.

Dyskusję w końcowej części zdominował temat angażowania mieszkańców w podobne debaty. Przypominamy, że regulamin warsztatów nie przewidywał żadnych konsultacji architektów z mieszkańcami. Ponieważ uznaliśmy, że zapoznanie architektów z problemami okolicznych mieszkańców z pewnością przyczyni się do powstania lepszych projektów, zorganizowaliśmy (stowarzyszenia Nowy Żoliborz i Miasto Jest Nasze) konsultacje samodzielnie, bez wsparcia SARP, co zostało docenione przez te zespoły, do których udało się nam dotrzeć (wcześniej podobne spotkanie dla zespołów i organizacji lokalnych zorganizował także burmistrz Bugla). Przebieg dyskusji wskazuje jednoznacznie, że w SARPie dominuje myślenie, że „urbanista wie najlepiej” i jakakolwiek partycypacja przyszłych użytkowników terenu na etapie tworzenia projektów jest zbędna. Podnoszone przez oburzonych mieszkańców głosy były kwitowane uwagami w rodzaju „co tacy mieszkańcy mogą powiedzieć, jeden będzie chciał tramwaju, drugi ścieżki rowerowej” (chyba właśnie chodzi o to, żeby się takich rzeczy dowiedzieć), „to co Wy zrobiliście to zabawa, a my chcemy konsultować profesjonalnie” (szkoda, że tylko chcecie), „w konsultacjach trzeba uwzględnić głosy różnych grup mieszkańców” (pełna zgoda, tak też zrobiliśmy.) itp.

Jan Śpiewak z Miasto Jest Nasze zadaje pytanie. Poniżej wiceburmistrz Grzegorz Hlebowicz wraz ze.. swoim poprzednikiem Witoldem Sielewiczem.
Jan Śpiewak z Miasto Jest Nasze zadaje pytanie. Poniżej wiceburmistrz Grzegorz Hlebowicz wraz ze.. swoim poprzednikiem Witoldem Sielewiczem.

Fakt niedystrybuowania informacji o spotkaniu np. przez organizacje mieszkańców oraz zorganizowania spotkania o godzinie 17 (gdy wiele osób dopiero kończy pracę) w małej salce, gdzie brakowało miejsc i na domiar było bardzo gorąco, też zostało odebrane przez niektórych uczestników (lub niedoszłych uczestników) jako sposób na pozbycie się mieszkańców z procesu.

W ostatnich latach daje się odczuć wyraźny wzrost zainteresowania społeczeństwa sprawami lokalnymi, popularność takich inicjatyw jak budżet obywatelski czy aktywna działalność oddolnych organizacji pokazują, że jest wiele osób chcących poświęcać swój czas i umiejętności na ulepszanie swojej okolicy. Doskonale widać to było przy trwającym budżecie partycypacyjnym i aferze zakończonej dymisją dyrektorki ZDM – okazało się, że wśród mieszkańców są osoby z szeroką wiedzą na tematy związane z drogownictwem, które czytają wydawane na zachodzie książki, należą do rozmaitych międzynarodowych społeczności, są kreatywne, w wielu miejscach o wiele bardziej kompetentne niż urzędnicy (o dziwo czasem nawet w sprawach proceduralnych). Nie zawsze należy zrobić to, czego taki mieszkaniec chce, ale z pewnością warto go przynajmniej wysłuchać. SARP takiej potrzeby niestety nie widzi.

Na plus SARPowi należy zaliczyć to, że przygotował bardzo solidną, kilkudziesięciostronicową broszurę z historią placu, opisem warsztatów i opisami wszystkich projektów (też tych co odpadły w etapie I). Rozeszła się jak świeże bułki, ale jest już do pobrania w wersji elektronicznej.

Sztuka opowiedzenia historii w 8 minut

Na koniec uwaga na temat jakości samych prezentacji – kilka zespołów było do tego zupełnie nieprzygotowanych. Szkoda – zespoły składały się na ogół z kilku osób (architekci, urbaniści, inżynierowie ruchu, architekci krajobrazu) i widać było, że w przygotowanie projektów i wizualizacji włożyli dziesiątki godzin ciężkiej pracy. Ukoronowaniem tego wysiłku była kilkuminutowa prezentacja, podczas której trzeba było powiedzieć co w projekcie jest szczególnie wartościowego czy unikatowego i płynnie przejść przez swoje story. Tymczasem (z dwoma wyjątkami) prowadzący czytali ze slajdów, mylili się, mieli niepoukładane historie etc. Architekci! Przygotowujcie się lepiej, to na pewno popłaci! Jeśli organizator nie mówi sam jaka jest formuła (czas, dostępne narzędzia) to dzwońcie i go pytajcie. A potem ćwiczcie. Sportowcy i aktorzy ćwiczą godzinami, zanim wyjdą pokazać się publicznie. Wy też róbcie próby: przed kolegami, przed rodziną czy przed lustrem. Dobra prezentacja przeciętnego projektu może dać więcej niż słaba prezentacja doskonałego.

Podsumowanie

Mimo niedociągnięć wydarzenie należy ocenić jako bardzo dobre. Projekty były dobrze dopracowane i udokumentowane, ciekawie było na nie popatrzeć, wywiązywała się interesująca dyskusja, budująca była obecność wiceprezydenta i wielu innych, ważnych urzędników a przede wszystkim licznej grupy mieszkańców z różnych części Żoliborza.

Trzymam kciuki, by plan powstał szybko i zaspokajał potrzeby przede wszystkim żoliborzan,  a dopiero potem księgowych z ratusza.

O postępach w przygotowywaniu planu będziemy informować na nowopowstałej w tym celu stronie www.PlanDlaZoliborza.pl

pełne prezentacje:

 

zespół 1

zespół 2

opis pl Grunwaldzki 01.06.2015-2

PLANSZA 1

PLANSZA 2

zespół 4 – Zurbik

zespół 5

8 myśli nt. „Prezentacja wyników warsztatów SARP na temat placu Grunwaldzkiego.”

  1. Dzięki za szczegółową i wyczerpującą relację. Niestety nie udało mi się dotrzeć na wczorajsze spotkanie, bo – jak zauważył autor artykułu – była to za wczesna godzina i nie zdążyłam dojechać po pracy. Odnośnie przedstawionych projektów – czy władze miasta arbitralnie podejmą decyzję który projekt wybrać czy też będą konsultować z mieszkańcami (tak jak to zrobiło np. ZTM w kontekście autobusu)?

    1. Władze nie mają formalnego obowiązku brać pod uwagę prac z warsztatów, choć liczymy, że wezmą. Kolejne konsultacje dopiero na etapie wyłożenia, ponoć po wakacjach.

  2. Naprawdę byłoby fajnie, gdyby na placu powstał Dom kultury lub podobna instytucja z różnymi zajęciami i dla dużych i dla mniejszych. Dziękuję za obszerną relację.

      1. Taką funkcję miał pełnić fort sokolnickiego wydzierżawiony przez to na preferencyjnych warunkach. Raczej trzeba walczyć by spełniono te obietnice, niż budować coś kolejnego, z utrzymaniem czego będą potem znowu problemy

  3. Dzięki za szczegółową relację! Czy dobrze mi się wydaje (nie wynika to z opisu i zamieszczonych zdjęć), czy we wszystkich projektach duża część placu ma być zabetonowana/obłożona chodnikiem z drobnymi, powrzucanymi gdzieniegdzie drzewami? To wydaje mi się głównym problemem – trzeba zabiegać o trawniki, drzewa NIE w donicach i jak najmniej kamienno-betonowej pustyni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *