Polemika z burmistrzem Sielewiczem na temat placu Grunwaldzkiego

W przededniu wyborów samorządowych odbyliśmy na łamach Naszej Gazety Żoliborza i Bielan polemikę z wiceburmistrzem Żoliborza, panem Witoldem Sielewiczem. Pan Burmistrz dosyć konsekwentnie lansuje pomysł zabudowania placu Grunwaldzkiego, co wiązałoby się ze sprzedażą znajdujących się tam działek inwestorom i tym samym likwidacją ostatnich wolnych przestrzeni na Żoliborzu Południowym, które można by w przyszłości przeznaczyć na tereny rekreacyjne, takie jak park czy boiska.

Na rzecz takiego przeznaczenia tych terenów w przygotowywanym planie zagospodarowania członkowie naszego stowarzyszenia działają od kilku miesięcy. Spotykaliśmy się w tej sprawie wielokrotnie z burmistrzem Żoliborza, panem Krzysztofem Buglą, wiceprezydentem Warszawy, panem Jackiem Wojciechowiczem oraz dyrektorem Biura Architektury i Planowania Przestrzennego w ratuszu, panem Markiem Mikosem.

Uważamy, że brak terenów rekreacyjnych w dzielnicy, w której niebawem będzie mieszkać kilkanaście tysięcy osób, z czego za kilka lat dużą część będzie stanowić nastoletnia młodzież, jest niezbędne dla harmonijnego rozwoju dzielnicy. Nasza wiosenna petycja do ratusza w tej sprawie zebrała w ciągu kilku dni ponad 1400 podpisów. O głodzie terenów rekreacyjnych świadczą też wyniki budżetu partycypacyjnego – dla przypomnienia spośród 43 projektów zgłoszonych na Żoliborzu, pierwsze dwa miejsca w głosowaniu otrzymały projekty rewitalizacji zieleńców w naszej okolicy. Nie zgadzamy się z argumentami burmistrza Sielewicza dotyczącymi aspektów ekonomicznych, nie uważamy też, aby proponowane przez niego tereny zielone znajdujące się po drugiej stronie ruchliwej Powązkowskiej rozwiązywały problem mieszkańców ulic Rydygiera i Przasnyskiej.

O tym, jakie efekty przyniosą nasze działania przekonamy się dopiero w przyszłości, niemniej na dzień dzisiejszy otrzymaliśmy deklarację, że sprzedaż działek na placu została wstrzymana. Na temat działek odbędą się także niebawem warsztaty zorganizowane przez Stowarzyszenie Architektów Polskich, do których się przygotowujemy.

Poniżej możecie Państwo przeczytać dotychczasową polemikę oraz nasze stanowisko.

w poszukiwaniu terenu na park

polsiel2

Nasza odpowiedź z 15/10/2014:

Ze zdumieniem przeczytaliśmy artykuł burmistrza Witolda Sielewicza pod obiecującym tytułem „Mieszkańcy zdecydują”. Nasz list został nazwany w nim „zbiorem nieprawd, pomówień i insynuacji”. Burmistrz rozpoczyna od napomnienia nas, że nieprawdą jest, iż jego kadencja rozpoczęła się w 2006 roku. Faktycznie, pomyliliśmy się – naprawdę rozpoczęła się 3 stycznia 2007. Uważamy to za odwrócenie uwagi istoty problemu, jakim jest zagospodarowanie okolic placu Grunwaldzkiego. Chcieliśmy zatem przypomnieć kilka faktów. Mamy nadzieję, że tym razem uda nam się merytorycznie sprostać oczekiwaniom burmistrza.

  1. Studium Uwarunkowań i Kierunków Rozwoju m. st. Warszawy, które jest dokumentem wiążącym władze przy sporządzaniu planu miejscowego, zalicza nasz teren do obszarów intensywnego rozwoju, „strategicznych”, które wymagają znacznych przekształceń. Mają one polegać między innymi na dążeniu do wydzielenia nowych terenów zieleni urządzonej, poprawy jakości już istniejącej zieleni, itp. Studium określa precyzyjnie wskaźniki, ile różnych usług dla ludności należy zapewnić na jednego mieszkańca. Przyjmując konserwatywnie, że na Żoliborzu Południowym zamieszka 13 tysięcy osób, tereny zieleni urządzonej powinny objąć 13 ha, a tereny sportu i rekreacji – 5 ha w zasięgu pieszego dojścia w czasie ok. 10 – 20 minut. Nie cała ta powierzchnia musi być na samym Żoliborzu Płd., ale przy jego wielkości – większość. Nawet jeśli plac Grunwaldzki nie zostanie zabudowany, będzie to w sumie tylko 3 ha. Z punktu widzenia twardych danych nasze oczekiwania wydają się wyważone. Pan burmistrz podkreśla, że inni mają gorzej. Pewnie tak, jednakże równać trzeba w górę, a nie w dół – jest to podstawowy warunek postępu. Zwłaszcza, że mamy na to szansę w postaci niezabudowanych, należących do miasta i nieobjętych żadnymi roszczeniami działek.
  1. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy mieliśmy okazję rozmawiać z burmistrzem kilkakrotnie, w tym na początku roku gościć u niego w gabinecie. Skoro „Mieszkańcy zdecydują”, to ubolewamy, że przedstawiane przez nas postulaty są zupełnie przez burmistrza ignorowane. Więcej zrozumienia znaleźliśmy u Radnych z różnych ugrupowań, którzy – jako mieszkańcy Żoliborza – lepiej pojmują nasze potrzeby. W maju na nasz wniosek Rada Dzielnicy przyjęła (gdyby nie jedna osoba z Projektu Żoliborz, to można by powiedzieć, że jednogłośnie) stanowisko w sprawie rozwiązania najistotniejszych problemów związanych z terenem objętym procedurą planistyczną Żoliborza Południowego. Możemy tam przeczytać m.in.: „Według obecnych planów nie powstanie tutaj ani jeden skwer, czy plac z publiczną zielenią. (…) Wszystko powyższe stoi wbrew: zasadom harmonijnego rozwoju, potrzebom mieszkańców i tradycji żoliborskiej, zgodnie z którą wybudowano pozostałą część dzielnicy (przedwojenne koncepcje miasta-ogrodu oraz WSM, powojenne Sady Żoliborskie czy obecnie budowany Żoliborz Artystyczny)”.
  1. Nasze inicjatywy, takie jak petycja do pani Prezydent miasta w sprawie zagospodarowania Żoliborza Południowego oraz złożone (i zwycięskie) wnioski do budżetu partycypacyjnego dotyczące rewitalizacji terenów zielonych, spotkały się z dużym poparciem mieszkańców. Jednocześnie nie słychać nigdzie zwolenników kolejnych inwestycji deweloperskich czy biurowców na placu Grunwaldzkim. Skoro to „Mieszkańcy zdecydują”, to ponownie prosimy pana burmistrza o uwzględnienie tego w swoich działaniach.
  1. Wizualizację placu Grunwaldzkiego zamieszczoną w artykule przez pana Sielewicza można by porównać do paryskiej La Défense. Monumentalne budynki pełne szkła, kamieni i betonu, pojedyncze drzewa zdominowane przez śródmiejskie otoczenie, ulice schowane pod ziemią. To nie jest projekt, który odwołuje się w swojej urbanistyce do przedwojennych tradycji Żoliborza – to raczej typowe rozwiązanie urbanistyczne lat 70-tych, dzisiaj oceniane jako błędne. Do tego aspekt ekonomiczny przedsięwzięcia wygląda zupełnie mgławicowo. Kilkudziesięciomilionowa, wielopoziomowa inwestycja na względnie przepustowym placu w sytuacji, gdy kilkaset metrów dalej znajduje się najbardziej zakorkowane rondo w północnej części Warszawy to nie jest projekt, który miałby szansę doczekać się realizacji w najbliższych dziesięcioleciach.

Biorąc powyższe pod uwagę, jeszcze raz prosimy Pana Witolda Sielewicza by ponownie przemyślał swój sposób patrzenia na rozwój Żoliborza Południowego.

Nie chcemy się dalej wdawać w polemikę w to, co było wczoraj i kto temu zawinił. Uważamy, że wiele rzeczy można jeszcze naprawić. Podjęte dziś decyzje o zabudowaniu ostatnich wolnych działek będą w zasadzie nieodwracalne, a koszt tych decyzji przez lata ponosić będą wszyscy mieszkańcy Żoliborza, który przyjmie na barki ciężar obsługi dodatkowych kilkunastu tysięcy osób (jedna trzecia obecnej liczby mieszkańców!), które zamieszkają tu w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat. Szczerze nie sądzimy też, by projekt wybudowania na placu Grunwaldzkim kolejnych inwestycji biurowo-mieszkaniowych i wiążące się z tym utrudnienia (więcej dzieci w szkołach, więcej parkujących samochodów, większe korki itp.) przysporzyły jemu ani jego ugrupowaniu popularności ani na Nowym, ani na Starym Żoliborzu.

Życzymy panu burmistrzowi, by nie został zapamiętany jako pierwszy włodarz w niemal stuletniej historii współczesnego Żoliborza, za którego kadencji powstała dzielnica zupełnie nie uwzględniająca potrzeb mieszkańców.

 

Stowarzyszenie Nowy Żoliborz

4 myśli nt. „Polemika z burmistrzem Sielewiczem na temat placu Grunwaldzkiego”

  1. Witam, powołujecie się na – liczne – spotkania z panami: K. Buglą, J. Wojciechowiczem, M.Mikosem. Byłoby miło aby dla rzetelności wywodu przedstawić – choćby pokrótce – stanowiska władz, których są reprezntantami, w omawianych kwestiach. Inaczej, przejście płynnym ruchem do przedstawienia Waszych stanowisk można odczytać – przez mniej uważnego czytelnika – jako stanowiska i opinie Waszych rozmówców. To dość prosty chwyt erystyczny, który nie podważa wiarygodności przekazu ale i mu nie służy. Także nie powstrzymywanie się od emocjonalnych i złośliwych wtrętów o naturze „osobistych wycieczek” nie służą merytorycznej dyskusji. Skoro dba się o formę w architekturze warto też zadbać o nią w dyskursie, pozdrawiam, Dorota Maj Dunajko

  2. Czy moglibyście dać na stronie mapkę, jak obecnie wygląda sytuacja z działkami w naszym rejonie. Które są obecnie własnością miasta, i gdzie nie ma roszczeń. Wiem, że taka mapa była, widziałem ją chyba na pikniku. Taka mapka pozwoli właściwie ocenić sytuację.

    Ja ze swojej strony mogę dać linki do mapek przygotowanych przez pracownię współpracującą podczas przygotowywania projektów do budżetu partycypacyjnego.
    http://loowicka.pl/aranzacja-ogrodu-spotkan-na-zoliborzu-poludniowym
    http://loowicka.pl/koncepcja-ukladu-publicznych-zielencow-oraz-glownych-powiazan-pieszych-rowerowych-na-zoliborzu-poludniowym

  3. Mija doba od wpisania mojego komentarza do polemiki. Nadal „oczekuje na moderację” i nie jest widoczny dla obserwatorów strony. Rozumiem, że to jest Państwa „niema”, kunktatorska odpowiedź ….; D M – D

  4. Nie zachodzę codziennie na tę stronę stąd opóźnienie w odpowiedzi. Raczej nie chowam głowy w piasek i odpowiadam na zadane pytania, nie mam też nic do ukrycia.

    Temat jest długi i zawiły więc nie jestem w stanie (czasowo) dokładnie opisać wszystkich stanowisk więc tak skrótowo: prezydent Wojciechowicz obiecał nam przyspieszenie prac nad planem i wyłożenie go, gdy zostaną do jego obecnej formy (z 2011 roku) zmiany uwzględniające m.in. nasze postulaty. Dyrektor Mikos w październiku poprosił SARP o zwołanie w tej sprawie warsztatów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informacje o inicjatywach i wydarzeniach dotyczących Żoliborza Południowego