Jednak się udało

Zmiana 10/06: Artykuł pierwotnie był o tym, że nasz projekt do budżetu partycypacyjnego został zweryfikowany negatywnie, ale ponieważ dzięki naszemu uporowi, wsparciu wielu osób i organizacji oraz otwartości urzędników udało się wypracować kompromis – projekt przenieśliśmy na inną działkę w okolicach placu Grunwaldzkiego, bliżej Jana Pawła i placu manewrowego- został on zweryfikowany pozytywnie.

Stary tekst zostawiamy dla celów kronikarskich – historia ta pokazuje, że z urzędami da się pozytywnie załatwić wiele na pozór trudnych spraw, jeśli tylko poświęci się na to odpowiednią ilość czasu i jest się otwartym na dyskusję.

W sprawę zaangażowanych było osobiście wiele osób i trudno je wszystkie wymienić i im podziękować, na pewno kluczowe znaczenie miało zaangażowanie pana burmistrza Krzysztofa Bugli i pani dyrektor Centrum Komunikacji Społecznej Urszuli Majewskiej.

Następny etap to głosowanie, które potrwa od 16 do 26 czerwca. Głosować może KAŻDA osoba, które MIESZKA w Warszawie. Może być nieletnia i niezameldowana. Dlatego liczymy na Wasze wsparcie. Będziemy przypominać na tej stronie i na Facebooku.

Oryginalny tekst z maja, na szczęście nieaktualny:

Ratusz negatywnie zweryfikował złożony przez nas do budżetu partycypacyjnego projekt „Figle i Psoty na Placu Grunwaldzkim”, przewidujący zagospodarowanie szczerego pola w elementy małej architektury. Potrzebę takiego zagospodarowania tej działki zgłaszało nam wielu mieszkańców, zarówno nowych jak i starych osiedli w okolicy. Szczególnie przykre jest to, że projekt został odrzucony w nietransparentny sposób i niezgodnie z regulaminem. Ratusz twierdzi, że działka jest przeznaczona do sprzedaży, choć nie widać tego w żadnych uchwalonych dokumentach. Co więcej, SARP prowadzi w tej chwili na zlecenie i za pieniądze ratusza warsztaty urbanistyczno-architektoniczne, które (jak widać jedynie w teorii) mają rozstrzygnąć o przyszłym kształcie tych terenów. Warsztaty trwają, architekci kreślą, ale ratusz już wie, że działkę i tak sprzeda pod kolejną inwestycję mieszkaniowo – biurową.

Ale od początku. Historia może przydługa, ale na tyle bulwersująca, że warto ją opisać.

Przed kilkoma miesiącami rozpoczęliśmy za pomocą naszego fanpage’a konsultacje z mieszkańcami, pytaliśmy czego im potrzeba i jaki projekt byliby skłonni poprzeć. Wiele osób wskazywało na brak publicznych terenów rekreacyjnych w okolicy. Dlatego zdecydowaliśmy się złożyć do budżetu ogólnodzielnicowego projekt ambitnego i designerskiego placu zabaw wraz z elementami małej architektury (ławki, kosze na śmieci etc.).

SRC2
Projekt Placu Grunwaldzkiego z lat 1920-22 (na rysunku po lewej, nigdy nie zrealizowany)

Za lokalizacją tego placu przemawiały następujące rzeczy:

  • Teren ten, włączony do Warszawy 8 kwietnia 1916 roku, przez 99 lat doczekał się co najmniej kilku planów uporządkowania, z których żaden nie został wprowadzony i dziś, mimo że znajduje się w ważnym i uczęszczanym miejscu Żoliborza, jest przestrzenią praktycznie martwą. Jedyną jego atrakcją jest kiosk Alkohole24.
  • Na Placu Grunwaldzkim znajdują się jedyne w okolicy wolne miejskie działki, czyli takie, na których zgodnie z regulaminem można lokować projekty do BP. (poza jakimiś skrawkami w okolicach dawnej bocznicy kolejowej)
  • W promieniu 10 minut spaceru od Placu Grunwaldzkiego mieszka kilkadziesiąt tysięcy ludzi, nie tylko na Nowym Żoliborzu ale też na Serku, Sadach, Żoliborzu Urzędniczym, Południowym osiedlu WSM etc.
plac Grunwaldzki 1968
Projekt Placu Grunwaldzkiego z roku 1968, też nigdy nie zrealizowany

Oprócz tego, że działki, na których można lokować projekty muszą być ogólnodostępne, to jeszcze projekty BP nie mogą być „sprzeczne z przyjętymi strategiami i programami Miasta Stołecznego Warszawa” (§ 4. Pkt.3 ust 2. Regulaminu). A jak to sprawdzić? Strona budżetu mówi jasno – w Biuletynie Informacji Publicznej. No więc sprawdziliśmy.

  • Dla tego terenu nie ma przyjętego planu miejscowego. Prace nad nim trwały od 2004 do 2011 i zostały zarzucone. Od 2011 roku w okolicach placu oddanych do użytku zostało kilkanaście dużych inwestycji mieszkaniowych – łącznie sprowadziło się tutaj ponad 3 tysiące rodzin.
  • Wieloletnia prognoza finansowa miasta na lata 2015-2042 nie pokazuje przychodów, które mogłyby pochodzić z przyszłej sprzedaży wybranej przez nas działki.
  • W piśmie z lipca 2014 Biuro Gospodarowania Nieruchomościami (BGN) w ratuszu, przychyla się do prośby burmistrza dzielnicy Żoliborz i wstrzymuje sprzedaż działek w okolicach Placu do czasu uchwalenia planu miejscowego
  • W kwietniu 2015 Stowarzyszenie Architektów Polskich na zlecenie urzędu miasta rozpoczyna konkurs na zagospodarowanie tego terenu. Jest to zapowiedź wznowienia prac nad planem. Założenia warsztatu mówią m.in. o „ukształtowaniu atrakcyjnej przestrzeni publicznej – nowego założenia urbanistycznego Żoliborza Południowego, (…) uzyskanie nowej jakości i ładu przestrzennego, zaproponowanie oferty programowej opracowywanego terenu -(…) np. placów, pasaży pieszych, ulic, skwerów, założeń parkowych

38947

    Wizja przebudowy placu z roku 2008

Nie widząc sprzeczności w ustawieniu ławek i zabawek dla dzieci z powyższymi strategiami, złożyliśmy nasz projekt. Po pewnym czasie, na sugestię urzędu dzielnicy, projekt ograniczyliśmy do mniej ambitnego i znacznie tańszego, ale wciąż funkcjonalnego placu zabaw z ławkami. Podyktowane to było tym, że w przypadku niezgodności z przyszłym i niepewnym planem zagospodarowania, koszty poniesione na ambitny plan byłyby zmarnowane, a skromniejszy projekt zawsze będzie można zdemontować i ustawić w innym miejscu Żoliborza bez ponoszenia szczególnych kosztów. Przy okazji, kierując się poczuciem odpowiedzialności i gospodarności wycofaliśmy też nasz drugi projekt, którego potrzebę zgłaszali mieszkańcy, czyli boisko wielofunkcyjne, bo uznaliśmy, że boiska nie da się przenieść bez ponoszenia dużych kosztów i groziłoby to marnotrawieniem publicznych pieniędzy.

IMG_5350
Działka, na której chcieliśmy zaproponować mieszkańcom ławki, kosz na śmieci i mały plac zabaw

IMG_5349

W maju dowiedzieliśmy się, że delegatura Biura Gospodarowania Nieruchomościami na Żoliborzu twierdzi, że działka jest przeznaczona do sprzedaży i nie można na niej nic budować. Zaproponowano nam przeniesienie projektu w inne miejsce, na tereny po dawnej bocznicy kolejowej. Nie zgodziliśmy się na to, bo projekt w założeniu miał ożywiać Placu Grunwaldzki (miał go nawet w nazwie). Przez kolejne tygodnie odbyliśmy dziesiątki spotkań z urzędnikami i wymieniliśmy dziesiątki maili, domagając się zgodnego z regulaminem uzasadnienia tej decyzji (to jest: wskazania strategii lub programu, z którym projekt jest niezgodny). W sprawę zaangażowaliśmy Centrum Komunikacji Społecznej, pisaliśmy też do wiceprezydenta Jóźwiaka. Bez skutku. Dziś dostaliśmy ostateczną decyzję weryfikującą projekt negatywnie. Podano przyczyny, z którymi nie możemy się zgodzić:

  • Działka przeznaczona jest do sprzedaży pod zabudowę mieszkaniowo – biurową: brak przyjętego planu miejscowego, , brak przychodów w prognozie budżetowej, pismo dyrektora BGN wstrzymujące sprzedaż, trwające warsztaty SARP – a mimo to jakiś urzędnik wie już, że działka będzie sprzedana. Zadać można by pytanie, czy wie też komu i za ile…
  • Jedynym wskazanym „dowodem”, że działka jest do sprzedaży jest to, że BGN wystąpił do Biura Architektury w ratuszu o Decyzję o Warunkach Zabudowy (WZ) na postawienie tam budynku mieszkalno-usługowego. Ale to o niczym nie świadczy. W Polsce każdy (Ty też) może wystąpić do urzędu o wydanie WZ dla dowolnej działki dla której nie ma planu miejscowego. To tylko taka forma sprawdzenia (np. przed odkupieniem działki od kogoś) czy będzie na niej można coś zrealizować. Nie rodzi to żadnych skutków prawnych i nie ma nic wspólnego z własnością tudzież intencją bądź jej brakiem do sprzedania. I tym bardziej nie może być traktowane jako przyjęta strategia miasta. Trzeba też dodać, że z racji spodziewanego wznowienia prac nad planem miejscowym, Biuro Architektury wstrzymało proces wydawania WZ.
  • Wskazano też, że „wydatkowanie środków budżetowych na jakąkolwiek infrastrukturę, którą za jakiś czas należało będzie zdemontować (np. w przypadku sprzedaży działki) może zostać uznane za przejaw niegospodarności i niecelowości przez co zostaną naruszone przepisy ustawy o finansach publicznych.” – to prawda, że przeniesienie ławek czy zabawek w inne miejsce za kilka lat kosztowało by pewnie jakieś pieniądze. Ale miasto, z rocznym budżetem 13 miliardów złotych może chyba sobie pozwolić zaryzykowanie wydania kilkunastu tysięcy złotych po to, by przez kilka lat tysiące rodzin mogły korzystać z potrzebnej infrastruktury. Wiele rzeczy, na które miasto wydaje o wiele większe pieniądze jest z założenia tymczasowych i „za jakiś czas trzeba je zdemontować” np. estrady na rozmaite koncerty czy dekoracje świąteczne i nikt tego za niegospodarność nie uznaje. Poza tym jak nazwać wówczas pieniądze wydane przez urząd na warsztaty architektoniczne, do których zgłosiło się kilkanaście zespołów (i z których te zakwalifikowane do drugiej rundy dostają od miasta pieniądze za udział), skoro całe te warsztaty to tylko ściema, bo działka i tak jest przeznaczona do sprzedaży?

Warto w tym miejscu też przypomnieć, że pozytywna weryfikacja nie byłaby jednoznaczna z budową a jedynie dałaby szanse mieszkańcom na zagłosowanie na projekt. Ponieważ był on ogólnodzielnicowy, to musiałby zebrać poparcie sporej liczby mieszkańców całej dzielnicy. Jakiś urzędnik jednak uznał, że na wszelki wypadek ochroni miasto przed mieszkańcami, i mimo, że regulamin nakazywał co innego – to projekt zablokował.

Podsumowując – tegoroczny budżet partycypacyjny na Żoliborzu to skandal, ściema i oszustwo. Po zeszłotygodniowej aferze z ZDM, który całkowicie zignorował regulamin, zlekceważył projektodawców i zablokował niemal wszystkie projekty drogowe jak leci (o niektóre mieszkańcy zabiegali od kilkunastu lat) – teraz jakiś urzędnik, który mimo braku przyjętych strategii już wie, że działka będzie sprzedana, na wszelki wypadek nie dał się nam w ogóle wypowiedzieć i wykluczył nas w przedbiegach. Słowem możemy partycypować, ale tylko tak, żeby to było na rękę urzędnikowi. Rok temu, przed wyborami samorządowymi, na Placu Defilad przy rozstrzygnięciu zeszłorocznego budżetu, HGW zapowiadała jego wzmacnianie. No to tu jasno i naocznie (nie po raz pierwszy) przekonaliśmy się ile jej słowa są warte. Pamiętajmy o tym przy wyborach.

 

Plac Grunwaldzki – konsultacje

Dzisiaj Plac Grunwaldzki to chaotyczny węzeł komunikacyjny, nieprzyjazny ani dla pieszych, ani dla pasażerów, ani dla rowerzystów ani dla kierowców.

Teraz, 99 lat po włączeniu tego terenu do Warszawy, jest szansa, by to zmienić. Urząd Miasta zlecił Stowarzyszeniu Architektów Polskich przeprowadzenie warsztatów na temat przyszłości placu.

Formuła warsztatów nie obejmuje niestety zapytania o zdanie tych najważniejszych, czyli okolicznych mieszkańców. Dlatego stowarzyszenia Nowy Żoliborz i Miasto Jest Nasze – #Żoliborz w najbliższą niedzielę, 24 maja miedzy 14 a 17 wysłuchają problemów i pomysłów mieszkańców, opracują je i przekażą je zespołom projektowym. Miejsce dogodne, bo obok komisji wyborczych.

Razem możemy wpłynąć na to, czy w tym miejscu powstanie przyjazny dla mieszkańców skwer łączący stary i nowy Żoliborz, czy przyjazny dla deweloperów biurowy mordor i dziki parking dookoła.

Zapraszamy! Przyjdź i powiedz, jakiego chcesz Placu Grunwaldzkiego. Więcej informacji oraz mnóstwo zdjęć pokazujących stuletnią historię planowanych i niezrealizowanych zmian znajdziesz w tym wydarzeniu.

 

Rok naszej działalności na Nowym Żoliborzu

Początek naszej działalności miał miejsce nieco ponad rok temu, gdy kilkoro mieszkańców osiedli Robyga, Zielonego Żoliborza i Apartamentów przy Krasińskiego poznało się na forach wspólnot i postanowiło złożyć wspólne projekty do budżetu partycypacyjnego (jak się potem okazało – zwycięskie). Z czasem okazało się, że jest więcej osób zaniepokojonych chaotyczną polityką przestrzenną, wszechobecnym śmietnikiem i brakiem infrastruktury. Zaczęliśmy się spotykać w coraz większym gronie, docierać do urzędników różnego szczebla i starać się wpływać na to, jak będzie wyglądała okolica, w której znajdują się nasze mieszkania.

Po roku wiele problemów jest nadal nie rozwiązanych, ale z pewnością możemy powiedzieć, że problem Nowego Żoliborza jest dobrze znany urzędnikom każdego szczebla, wliczając w to panią prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz.

Ponieważ w ostatnich miesiącach zostało zasiedlonych sporo nowych wspólnot (Rydygiera 13, 13A, 13B, 19; Przasnyska 7, Krasińskiego 41 i 57) – postanowiliśmy dostarczyć Wszystkim Państwu jednostronicową ulotkę do skrzynek z informacją o tym, po co stowarzyszenie powstało, co udało się nam zrobić i jakie mamy plany na najbliższe miesiące.

Druk 3 tysięcy kopii tej ulotki był możliwy dzięki hojności szkoły tańca „Salsa Libre” z ulicy Przasnyskiej 6B, której za sfinansowanie bardzo dziękujemy. W rewanżu umówiliśmy się zareklamowanie dnia otwartego, na który w związku z tym Państwa serdecznie zapraszamy.

Zapraszamy również wszystkich zainteresowanych do włączenia się w nasze działania do kontaktu  (np. przez formularz na tej stronie lub wiadomość prywatną na Facebooku). Mamy mnóstwo pomysłów, co można zrobić, ale często brakuje na to po prostu czasu. Każda para rąk się liczy. Szczególnie zależy nam na nawiązaniu kontaktu z nowymi wspólnotami z Zielonego Żoliborza (A i D) , Arteco (Marvipolu) i Żoliborza Artystycznego.

Treść ulotki, i to w kolorze, możecie Państwo pobrać sobie również stąd.

 

 

Radna Iza Rychter w klubie Żoliborz Obywatelski

Dziś w Radzie Dzielnicy powstał nowy klub „Żoliborz Obywatelski„, założony przez pięcioro radnych wybranych z listy Platformy Obywatelskiej, których to PO w swoim klubie nie chce. Jedną z klubowiczek jest Iza Rychter, współzałożycielka stowarzyszenia Nowy Żoliborz, jedyna przedstawicielka nowych osiedli w Radzie.

Poniżej prezentuję list radnych do wyborców oraz, dla mniej zorientowanych a zainteresowanych, szczegółowy opis tego co się stało i jaki ma to związek z Nowym Żoliborzem.

11041852_1596054423985638_5401213557720229213_oWiosną 2014 w grupie osób angażujących się w sprawy nowych osiedli zdecydowaliśmy, że wystawimy swojego kandydata w wyborach do rady dzielnicy, by mieć wpływ na decyzje, które będą nas dotyczyć.  Iza, która była (i jest do dziś) bezpartyjna, zgodziła się kandydować.

W kolejnych miesiącach podjęliśmy rozmowy z najróżniejszymi żoliborskim organizacjami i kołami partii politycznych (PO, PiS, Miasto jest Nasze, Żoliborska Wspólnota Samorządowa). Po przeanalizowaniu uznaliśmy, że najkorzystniej będzie wystawić kandydata na liście PO. Wpłynęły na to następujące czynniki:

  • Ordynacja wyborcza jest tak skonstruowana, że łatwiej się dostać będąc na dużej liście nawet na 2-3 pozycji niż na małej pierwszym (długo by tłumaczyć dlaczego, ale tak jest).
  • PO tradycyjnie wygrywa wybory na Żoliborzu. Przeanalizowaliśmy też wyniki majowych wyborów do PE w naszych komisjach i PO miała tam dużą przewagę nad PiS.
  • Radni PO (rządzącej wówczas w koalicji z Projektem Żoliborz) oraz burmistrz Krzysztof Bugla, odkąd tylko zaczęliśmy nasze działania, byli bardzo życzliwi i pomocni, z wieloma udało się nam wybudować bardzo bliskie relacje
  • PO przyjmowała na swoje listy działaczy społecznych bez konieczności przystępowania do partii i nie wymagała dyscypliny w głosowaniach (poza głosowaniami nad budżetem i zarządem dzielnicy). Ponieważ nie chcieliśmy wiązać się na stałe z żadną partią – była to dla nas atrakcyjna propozycja.

Plan się powiódł.  Dzięki między innymi Państwa głosom na Izę PO wygrała w okręgu Nowy Żoliborz/Zatrasie, nasza kandydatka zajęła drugie miejsce na liście i otrzymała mandat radnej.

W dzielnicy PO otrzymała łącznie 8 mandatów, PiS – też 8, Projekt Żoliborz -3 a MJN -2. Do stworzenia koalicji potrzeba było 11 radnych, zatem stało się jasne, że jedna z partii stworzy koalicję z Projektem Żoliborz wiceburmistrza Sielewicza, którego decyzje i postulaty w przeszłości (m.in. wyprzedania działek na placu Grunwaldzkim pod deweloperkę czy wycinka drzew na Kępie Potockiej pod parking) wzbudzały sprzeciw wśród wielu żoliborzan.

Wcześniej nie było tajemnicą, że współpraca pomiędzy wysoko ocenianym (w kuluarach nawet przez PiS, co rzadko się zdarza) burmistrzem Buglą a jego zastępcą Sielewiczem nie układała się dobrze.

Niebawem zaczęły krążyć plotki jakoby warunkiem postawionym przez Projekt Żoliborz Platformie było odsunięcie Bugli od władzy. Wkrótce, jako potencjalny następca Bugli z ramienia PO zaczął być wymieniany Piotr Zalewski, człowiek nie związany z Żoliborzem, po którego rządach w poprzednich kadencjach na Ursynowie i Pradze Północ PO zawsze przegrywała wybory.

W tym czasie odbywała się konwencja powyborcza PO w Forcie Sokolnickiego, gdzie udało mi się porozmawiać z panią prezydent Hanną Gronkiewicz-Waltz. Poprosiłem ją o odniesienie się do tych plotek i podkreśliłem dobrze układającą się współpracę z panem burmistrzem Buglą. Pani prezydent zbyła mnie  jednak ogólnikami w rodzaju „w Warszawie jest 18 dzielnic”, „decyzje o tym, kto będzie burmistrzem są podejmowane na różnych szczeblach” tudzież „nie ma gwarancji, że ktoś, kto był burmistrzem w poprzedniej kadencji będzie nim również w tej”. Realny wydawał się czarny scenariusz, w którym PO  poświęca Buglę, by utrzymać władzę wraz z Sielewiczem.

W zaistniałej sytuacji część radnych z klubu PO, którym nie w smak była współpraca z przywiezionym w politycznej teczce protegowanym działaczem partyjnym, postanowiło szukać innych możliwości. Jakkolwiek niewiarygodnie to brzmi, poparcie dla dotychczasowego burmistrza udało im się znaleźć wśród radnych PiS z którymi zawarli porozumienie. Do zarządu oprócz Bugli wszedł także dotychczasowy wiceburmistrz Michał Jakubowski z PO oraz wieloletni radny Grzegorz Hlebowicz z PiS, człowiek o umiarkowanych poglądach, mieszkający od urodzenia na Żoliborzu, bardzo przychylny nam, mieszkańcom nowych osiedli.

Ponieważ głosowanie za tym zarządem odbyło się wbrew partyjnej rekomendacji, PO usunęła natychmiast ze swych szeregów wszystkich popierających Buglę oraz jego samego. Kuriozalne jest w tym to, że Bugla to najlepszy burmistrz jakiego PO miało w poprzedniej kadencji w Warszawie, i że za lojalność wobec niego lokalnych radnych spotkała kara (?).

W ten sposób powstał nowy Klub „Żoliborz Obywatelski” w składzie którego, oprócz Izy i Donaty są także Monika Kurowska, Joanna Tucholska oraz Roman Krakowski.

To chyba pierwszy przypadek, gdy samorządowcy z dwóch nielubiących się partii odrzucili na lokalnym szczeblu spory ideologiczne i podjęli współpracę na rzecz dzielnicy zgodnie z zasadą, że „dziura w jezdni nie ma przynależności politycznej”. Mam nadzieję, że to początek trwałego odpolitycznienia samorządu.

11045314_1595839894007091_582243936225282117_o

Nowości w lokalach na ulicy Rydygiera

Wraz z oddaniem do użytku budynku Rydygiera 13 dokończona została nieparzysta pierzeja ulicy na odcinku od Matysiakówny do Przasnyskiej. W miarę sprowadzania się coraz większej liczby osób, zapełniają się też lokale użytkowe, i to w sposób bardzo różnorodny. Przyjrzałem się więc, jakiego rodzaju sklepy i usługi mamy na naszym osiedlu. Jeśli korzystaliście z nich i chcecie podzielić się uwagami, to zapraszam do komentowania. Jeśli jesteście właścicielami i chcecie napisać więcej o swoim sklepie – to proszę o kontakt mailowy.

Rydygiera 11

Idąc od strony wiaduktu, pierwszy lokal użytkowy jest jeszcze przed skrzyżowaniem z Matysiakówny a jest w nim szkoła językowa  Academy of Language. Ze strony academyoflanguage.pl możemy się dowiedzieć, że prowadzone są tam kursy kilku języków, w tym polskiego dla cudzoziemców.
IMG_4413

Tuż za rogiem znajduje się Mani Pedi Story czyli, jak nietrudno się domyślić, salon manicure / pedicure. Strony chyba nie ma, ale ma fanpage

IMG_4411

Kolejny sklep to otwarty już kilka miesięcy temu sklep z biokominkami (czyli kominkami opalanymi paliwem opartym na etanolu a nie drewnem, w sam raz do mieszkania, jeśli ktoś lubi). W salonie znajduje się także kawiarenka Molo 11. Informację o sklepie znalazłem na stronie magazynu Lovter.

IMG_4410 IMG_4409
W następnym lokalu mamy śniadaniownię Milion Bułek. Swego czasu asortyment był typowo kawiarniany, z czasem uległ rozszerzeniu o owoce i inne rodzaje żywności (wędliny etc). Skróceniu też uległy godziny otwarcia. Lokal prowadzi dostawy pieczywa pod drzwi. Więcej można się dowiedzieć z ich strony.

IMG_4407

Następna w kolejności jest jedyna na Rydygiera restauracja – Ten Sushi. Jest to mikrosieć oferująca sushi zarówno w lokalu jak i na wynos. Swego czasu, zaraz po otwarciu rok temu, w lokalu nie było alkoholu, ale jak jest teraz – nie wiem. Najlepiej pójść i sprawdzić samemu. Zestawy mają (w mojej opinii) rozsądne ceny.

IMG_4406
Kolejny lokal to winiarnia i delikatesy włoskie  Winotopia -w sklepie jest olbrzymi wybór win oraz wysokoprocentowych alkoholi, zaś właściciel ma dużą wiedzę na ich temat i bardzo życzliwie pomaga wybrać. Wybrane wina można codziennie na miejscu degustować. Poziom cen bardzo rozsądny, o tego osoby, które zalajkują fanpage otrzymują rabat na wina.

IMG_4405

W kolejnym lokalu, gdzie dotychczas było biuro sprzedaży Zielonego Żoliborz powstaje (albo właśnie powstał) multiagent ubezpieczeniowy AbPort z dość niewyszukanym szyldem. Dowiadujemy się z niego, że ma on oferty 30 ubezpieczycieli

IMG_4404

Rydygiera 13

W skrzydle w głębi osiedla jest kolejny zakład ubezpieczeniowy Hergo.  Ze strony dowiadujemy się tylko, że jest w modernizacji, ale liczymy, że niebawem będzie można się dowiedzieć więcej. Na razie widać na balkonie czerwono białą flagę, która dobrze komponuje się z polską flagą na Rondzie Babka, widoczną w tle.

IMG_4402

Kolejny lokal, który otworzył się całkiem niedawno i ku całkowitemu (przynajmniej mojemu, zważywszy na wysyp sklepów spożywczych) zaskoczeniu to delikatesy Sarmata. Jest to naprawdę duży sklep spożywczy z produktami o przyzwoitej jakości (i z tego co zauważyłem – adekwatnych cenach). Póki co nie ma alkoholu, ale niebawem ma być. Sklep donosi zakupy bezpłatnie do domów na Rydygiera i Przasnyskiej.

IMG_4401

Na samym rogu budynku Rydygiera 13 znajduje się mydlarnia „Mydlarnie Świata” z dużym wyborem rozmaitych środków czystości. Warto wspomnieć, że właścicielka mieszka w jedym z budynków na Rydygiera, zatem kupując w mydlarni, wspieracie biznes swojej sąsiadki.

IMG_4400

Kolejny zakład usługowy to sieciowa pralnia chemiczna Techno-Dry z bardzo dużym zagęszczeniem komunikatów na szybach, rodem z wczesnych lat 90-tych. Nie korzystałem z usług (chodzę w t-shirtach pranych w pralce) więc trudno wypowiadać mi się na temat jakości usług, natomiast zauważyłem, że personel pali papierosy przed wejściem a niedopałki rzuca na trawnik. Przydałaby się przed wejściem popielniczka.

IMG_4399

Zmierzając dalej w kierunku ulicy Przasnyskiej natkniemy się na salon optyczny Tondryk, oferujący (sądząc po napisach na witrynie) oprawki renomowanych producentów.

IMG_4398

Kolejny sklep to warzywniak otwarty kilka miesięcy temu. Ma swój fanpage.

IMG_4397
Następny sklep to gratka dla piwoszy – Das Bier. Sklep oferuje duży wybór wymyślnych piw, ma także nalewaki, gdzie z tego co się zorientowałem kupuje się piwo do dużych pojemników i gdzie asortyment zmienia się bardzo często. Sklep otworzył się dosłownie kilka tygodni temu ale z moich obserwacji cieszy się już sporym powodzeniem.
IMG_4396

Kolejny lokal to Decolor – sieciowy salon wyposażenia wnętrz o dosyć szerokim asortymencie, z którym możemy zapoznać się na witrynie lub stronie internetowej.

IMG_4395

W ten sposób dotarliśmy do skrzyżowania z Anny German, ale w budynku Rydygiera 13 są jeszcze dwa lokale użytkowe za winklem. Skręcamy w stronę torów i widzimy, że niebawem powstanie tam przychodnia lekarska o bliżej nieustalonej nazwie. Kawałek dalej otwiera się sklep z żaluzjami, plisami, roletami etc: Dormax Design.

IMG_4394

IMG_4393

Rydygiera 15

Na samym rogu najstarszego budynku na Żoliborzu Południowym znajduje się sieciowy spożywczak Małpka, otwarty latem w miejscu istniejącego tu dawniej sklepu Figa. Małpka jest na swój sposób fascynująca, bo nie ma w niej wielu podstawowych produktów (w tym alkoholu, który ma być w nieokreślonej przyszłości, z tego co wiem trwa głosowanie uchwały we wspólnocie mieszkaniowej), sklep wygląda jakby był w likwidacji, a mimo morderczej konkurencji (4 sklepy ogólnospożywcze w zasięgu 3 minutowego spaceru) jakoś trwa. Na plus należy zaliczyć hotdogi, ale sam nie jadłem.

IMG_4414

W kolejnym lokalu jest klinika dentystyczna Prestige Dental.

IMG_4415

A w następnym salon fryzjerski MIOStudio.

IMG_4416

Następny sklep, zresztą istniejący od bardzo dawna, to meble biurowe i wyposażenie wnętrz Arc Interiors.  Nie sposób się oprzeć wrażeniu, że w budynku Robyga dominują usługi, z których mieszkańcy nie mają na codzień pożytku (dentysta, sklep meblowy) podczas gdy w Zielonym Żoliborzu jest więcej takich, do których można sobie wstąpić przechodząc (winiarnia, kawiarnia, warzywniak, mydlarnia, piwa).

IMG_4417

Rydygiera 15A

Na tyłach budynku Rydygiera 15 znajduje się budynek Rydygiera 15A. W nim również znajdziemy kilka lokali:

Instytut kosmetyczny Norel dr Wilsz.

IMG_4420

Prywatne przedszkole Babyroom Preschool, w którego siedzibie wieczorami i w weekendy (poza godzinami pracy przedszkola) od niedawna działa Kameralny Fitness.

IMG_4421

Rydygiera 19

Ostatni budynek, w którym mamy lokale usługowe to etap IV osiedla Robyga czyli Rydygiera 19. Na bocznej ścianie, od strony wjazdu na osiedle, powstaje tajemniczy sklep meblowy, o którym na razie niewiele wiadomo. Na rogu zaś, od ulicy Rydygiera znajduje się niedawno otwarte Beauty Medical Spa.

IMG_4418

Ostatni sklep po tej stronie Rydygiera to Biedronka, której otwarciu towarzyszyło dużo kontrowersji i niewiadomych. Mieszkańcy budynku obawiali się uciążliwości i protestowali przeciwko otwarciu, co nie było proste, bowiem lokal od dewelopera odkupił pomoć prywatny inwestor, który podnajął go Biedronce, zatem nie bardzo było wiadomo z kim rozmawiać. Sklep ostatecznie powstał, nie wiem na ile faktycznie jest dla sąsiadów uciążliwy, niemniej z pewnością przydaje się bo jest tam zawsze sporo ludzi. Spotykałem tam nawet znajomych ze Starego Żoliborza.

Sklep jest ogromy, ma duży asortyment towarów a w środku ma bankomat.

IMG_4419

Najbliższa okolica

Po drugiej stronie Rydygiera, na terenie koszmarnie obwieszonego reklamami Instytutu Chemii Przemysłowej znajduje się duży sklep spożywczy Społem Lux nr9. Jego zaletami są: spory wybór, brak kolejek, możliwość zaparkowania pod samym sklepem oraz całodobowy bankomat.

Snip20150307_1

Kilka dni temu w Atelier Żoliborz (Przasnyska 7, 100 metrów od skrzyżowania z Rydygiera) otworzył się Fresh Market. Sam nie byłem, ale jeden z założycieli naszego stowarzyszenia mieszkający w tym budynku chwalił ten sklep, więc zachęcam do odwiedzin. Ponoć na otwarcie mają hotdogi po 2 zł.

fresh

Podsumowanie

Dzięki rozsądnej polityce władz w zakresie wydawania warunków zabudowy mamy okazję mieszkać na niegrodzonym (prawie) osiedlu ze sklepami. To dotychczas w Warszawie nie był standard. Cieszy to, że większość z tych lokali to przydatne placówki (5 ogólnopożyczych,  dwa z wyszukanymi alkoholami, kilka salonów urody, mydlarnia, warzywniak, optyk etc). Szkoda że tak mało lokali gastronomicznych, choć sądząc ze skróconych godzin otwarcia Miliona Bułek, nie były one pewnie wieczorami oblegane.

Nieparzysta strona Rydygiera po latach zaczyna jakoś wyglądać. Do miana „reprezentacyjnej osi łączącej stary Żoliborz z nowym” jeszcze dużo jej brakuje (wąskie, poprzemysłowe chodniki, chaotyczny układ dwóch chodników i dwóch trawników, bałagan z parkowaniem), niemniej zmiany, jakie zaszły w ostatnich miesiącach pozwalają wierzyć, że w przyszłości będzie jeszcze lepiej. Na razie cieszą ławki i porządne stojaki rowerowe.

Tragicznie wygląda strona parzysta: Instytut Chemii Przemysłowej obwieszony reklamami jak nie przymierzając Raszyn tudzież Puławska na wylocie z miasta, potem płot od terenu Layetany, na którym na razie nie zanosi się na inwestycje.

W tym miejscu warto przypomnieć, że wzdłuż Anny German, od Rydygiera po łuku do Przasnyskiej, po trasie dawnej bocznicy kolejowej, powstaje właśnie zieleniec linearny, który dzięki poparciu naszego stowarzyszenia w ubiegłym roku wygrał Budżet Partycypacyjny na Żoliborzu.

Jacek Sasin we wtorek na Żoliborzu Południowym

jacek sasinW najbliższy wtorek, 25 listopada o 18:00, stowarzyszenie Nowy Żoliborz zaprasza Państwa na spotkanie z rywalem Hanny Gronkiewicz-Waltz w drugiej turze wyborów prezydenta Warszawy, posłem Jacek Sasinem z PiS.

Niezależnie od sympatii politycznych warto na spotkanie się wybrać i posłuchać, co kandydat Prawa i Sprawiedliwości ma nam do zaproponowania, zwłaszcza w tak palących tematach jak placówki oświatowe, remonty poprzemysłowych ulic Rydygiera i Przasnyskiej czy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Będzie też można zadać swoje pytania.

Sondaże nie dają większe szanse Hannie Gronkiewicz-Waltz, niemniej warto pamiętać, że nadal nie ma jasności, kto będzie burmistrzem Żoliborza. Jeśli się okaże, że będzie on z PiS, wówczas złożone przez pana Sasina obietnice staną się dla nas ważnymi punktami odniesienia w rozmowach z zarządem dzielnicy.

Doceniamy także to, że w gorącym, przedwyborczym okresie poseł Sasin zdecydował się odwiedziny właśnie Żoliborza Południowego. Oznacza to, że nasze kolektywne wysiłki zwrócenia uwagi na problemy naszego osiedla przynoszą efekty.

Spotkanie odbędzie się we wtorek, o godzinie 18:00 w Apartamentach przy Krasińskiego, ul. Przasnyska 11, w pomieszczeniu wielofunkcyjnym na poziomie -2. Wejście przez klatkę C. W razie problemów ochrona na miejscu pomoże znaleźć miejsce.

Serdecznie Państwa Zapraszamy!

Iza Rychter w Radzie Dzielnicy

Miło nam poinformować, że zgłoszona przez nasze stowarzyszenie Iza Rychter weszła do rady dzielnicy kadencji 2014-2018.

izaIza, jako osoba bezpartyjna, startowała z ostatniego, dziesiątego miejsca na liście Platformy Obywatelskiej. Dostała 366 głosów i, mimo konkurencji ze strony kilku doświadczonych działaczy lokalnych PO na wysokich pozycjach na liście, otrzymała jeden z dwóch mandatów PO w okręgu Zatrasie/Rudawka/Serek/Żoliborz Południowy.
Było to możliwe dzięki mobilizacji naszych mieszkańców. Po raz kolejny (po petycji do HGW czy zwycięskich projektach do budżetu partycypacyjnego) pokazaliśmy, że wielu z nas zależy na miejscu, w którym mieszkamy i że się z nim identyfikujemy.

Iza mieszka na Żoliborzu Południowym od 2012 roku. Od samego początku aktywnie włączała się w działania na rzecz okolicy: m.in. jest członkiem zarządu wspólnoty mieszkaniowej Rydygiera 15A, aktywnie działała przy projektach do budżetu partycypacyjnego, zorganizowała wrześniowy piknik sąsiedzki na zielonej działce na rogu Krasińskiego i Przasnyskiej, do tego uczestniczyła w niezliczonych spotkaniach z radnymi, urzędnikami i burmistrzami na tematy planu miejscowego, komunikacji czy infrastruktury. Teraz, z mandatem radnego, będzie jej (a także pewnie nam) trochę łatwiej.

Izie serdecznie gratulujemy, a wszystkim głosującym jeszcze raz dziękujemy!

Wywiad z radną Donatą Rapacką

Publikujemy krótki wywiad z Donatą Rapacką. Donata jest bezpartyjną radną kończącej się kadencji samorządu, która weszła do rady z listy Platformy Obywatelskiej. Donata opowiada między innymi o tym, jak to się stało, że PO wzięła ją na listę, o swojej słynnej akcji „Plac Wilsona nie dla banków” oraz o temacie Żoliborza Południowego w pracach rady.

fotodonkiMichał Kostrzewa: Przez ostatnie cztery lata byłaś bezpartyjną radną z listy PO, w ten sam sposób startuje w wyborach nasza koleżanka. Wiele osób pyta jak to jest możliwe, możesz przybliżyć ten mechanizm? Dużo jest takich przypadków?

Donata Rapacka, radna dzielnicy Żoliborz: Żoliborska Platforma jest otwarta na współpracę z osobami aktywnymi w dzielnicy. Ja jako zwykły mieszkaniec działałam w grupie Żoliborscy Internauci, która zaangażowała się w obronę placu Wilsona przed zalewem banków i cztery lata temu jako takiej niezależnej aktywistce zaproponowano mi kandydowanie do Rady z ostatniego miejsca na liście (jak dziś Iza). Miałam oczywiście wątpliwości, pytałam, czy będę musiała głosować tak jak reszta PO. Dziś mogę potwierdzić: nikt mi nie łamał sumienia, nikt nie nalegał, bym się zapisała do partii. A jestem osobą niepokorną, która niemal zawsze mówi to, co myśli. Oczywiście to się nie wszystkim podoba, ale fakt, że dziś na Żoliborzu z list PO kandyduje w sumie kilkanaście osób bezpartyjnych mówi chyba sam za siebie.

Uważam, że jeśli chcemy mieć wpływ na nasze otoczenie, naszą dzielnicę, to powinniśmy działać, być aktywnymi obywatelami. Samym krytykowaniem, protestowaniem i kontestowaniem wiele nie zmienimy. Trzeba umieć pracować z ludźmi, rozmawiać szukać tego, co łączy, a nie dzieli. W ten sposób udaje się rozwiązać naprawdę dużo problemów.

Bezpartyjne osoby kandydujące z list PO to właśnie tacy konkretni działacze – Wasza kandydatka Iza Rychter działa w stowarzyszeniu „Nowy Żoliborz”, Michał Dobrzański z okręgu 1 – działa na rzecz przyjaznej przestrzeni miejskiej, jest też na liście twórca Kreatywnego Żoliborza i kawiarni Wilson – Michał Kowalski i wiele innych osób nie należących do struktur partii.

To nie jest wielka polityka tylko działanie na rzecz swojego małego kawałka świata. A żoliborska PO to grupa fajnych ludzi, którzy działają na rzecz dzielnicy od dawna, a nie tylko przed wyborami, jak inne komitety wyborcze, dlatego nadal uważam startowanie z tej listy za sensowne.

MK: Wspomniałaś, że byłaś działaczką, możesz powiedzieć więcej, czym na Zoliborzu się zajmowałaś?

DR: 10 lat temu razem z paroma znajomymi założyliśmy grupę Żoliborscy Internauci – początkowo zajmowaliśmy się starymi zdjęciami i historią dzielnicy, potem zaangażowaliśmy się we wspomnianą społeczną obronę placu Wilsona. Obecnie działamy na rzecz całej dzielnicy w Stowarzyszeniu Żoliborzan – to taka naturalna ewolucja 😉

Od lat prowadzimy z mężem bloga Plac Wilsona – gdzie piszemy właściwie o wszystkim, czym żyje Żoliborz.

MK: Wybory samorządowe w Warszawie są skomplikowane, głosuje się do rady miasta, rady dzielnicy, sejmiku wojewódzkiego i jednocześnie wybiera prezydenta. Wielu ludzi nie rozumie, jakie są kompetencje poszczególnych organów i pewnie dlatego na nie nie chodzi. Możesz w kilku zdaniach powiedzieć czym zajmuje się rada dzielnicy i jakie ma kompetencje?

DR: Rada Dzielnicy przede wszystkim kontroluje działania zarządu, czyli burmistrzów i zajmuje się budżetem dzielnicy. To są takie często mało efektowne, ale fundamentalne dla funkcjonowania dzielnicy sprawy jak edukacja – mało kto wie, że wydatki na nią to ponad 50% naszego budżetu. Poza tym dobry radny jest łącznikiem pomiędzy mieszkańcami a burmistrzem. Pisze interpelacje, chodzi na spotkania, lobbuje. Często udaje mu się w ten sposób wiele załatwić nawet jeśli formalnie radny nie ma odpowiednich uprawnień.

MK: Czy temat Żoliborza Południowego często pojawiał się na posiedzeniach rady i komisji w kończącej się właśnie kadencji?

DR: No tak, to jest temat, który się pojawia dość często i będzie pojawiał jeszcze częściej, bo przecież Żoliborz Południowy ciągle rośnie. To jest dla Zarządu i Rady ogromne wyzwanie – kwestia braku planu miejscowego, braku szkół i przedszkoli, problemów z infrastrukturą . Bardzo konstruktywne jest podejście Waszego stowarzyszenia do tych spraw. To są konkretne propozycje, rozmowy, współpraca. Myślę, że to jest najlepsza droga. Bardzo kibicuję Izie, bo uważam, że powinniście mieć swoją reprezentantkę w Radzie, kogoś, kto będzie zawsze przypominał o Waszych potrzebach!

MK Dzięki za rozmowę i życzę powodzenia w wyborach i wytrwałości w działaniu

Strona internetowa Donaty z informacjami o jej działalności jest tu.

Wybory już niedługo – jak głosować bez meldunku?

16 listopada odbędą się wybory samorządowe. Dla nas, nowych żoliborzan, szczególnie istotne są wybory do Rady Dzielnicy. W obecnej kadencji w 21-osobowej radzie nie ma ani jednego mieszkańca nowych inwestycji i w naszym wspólnym interesie jest, aby w przyszłej to zmienić. Członek rady z naszego osiedla zapewni, że decyzje dotyczące Żoliborza Południowego nie będą podejmowane bez naszego udziału. A jest czym się zajmować: nie ma na razie skonkretyzowanego planu budowy placówki oświatowej, nie wiadomo, kiedy i jak rozwiązany zostanie problem korkujących się wyjazdów z osiedla i braku przejść dla pieszych, nie wiadomo, czy i kiedy powstaną publiczne tereny rekreacyjne czy sportowe.

Mając świadomość, że wielu nowych mieszkańców nie zameldowała się do tej pory w nowym domu, publikujemy instrukcję, co zrobić, aby w wyborach móc zagłosować. Jest to bardzo proste:

1. Pobieramy i wypełniamy ten wniosek
2. Udajemy się do urzędu dzielnicy z wnioskiem, dokumentem tożsamości i jakimkolwiek dokumentem poświadczającym, że tu mieszkamy: może być to umowa zakupu mieszkania, akt notarialny, umowa najmu a nawet rachunek (np. za prąd) na nasze nazwisko.

Tylko tyle – W dniu wyborów, 16 listopada, w naszej lokalnej komisji nasze nazwisko będzie wpisane na listę i otrzymamy kartę do głosowania. Warto poświęcić te dosłownie kilka minut.

Informacje praktyczne

Wydział obsługi mieszkańców żoliborskiego urzędu działa bardzo sprawnie i z reguły nie ma tam kolejek, załatwienie sprawy zajmie nam kilka minut.

Urząd pracuje w godz. 8:00 – 16:00, w poniedziałek do 18:00

Koło urzędu w dzień jest trudno zaparkować, więc najlepiej skorzystać ze strzeżonego parkingu przed teatrem Komedia, 200 m od urzędu. Do 15 minut mamy za darmo, potem płaci się 4 złote. Jak będziemy mieli wszystkie dokumenty wypełnione to 15 minut wystarczy.

Dopisywać się można do 12 listopada zatem nie zostało dużo czasu.

Stanowisko Stowarzyszenia w sprawie autobusu

Wyrażamy swoje niezadowolenie z przeciągającego się procesu uruchomienia linii autobusowej łączącej Żoliborz Południowy z węzłami komunikacyjnymi Plac Grunwaldzki i metro Dworzec Gdański. Jesteśmy negatywnie zaskoczeni zwołaniem na ten temat kolejnej, trzeciej z rzędu komisji, podczas gdy dwie poprzednie dały jednoznaczny efekt. W naszej opinii jeszcze bardziej spowolni to trwający już niemal rok proces, z krzywdą dla tysięcy nowych żoliborzan, mieszkających już, nierzadko od kilku lat, w swoich nowych domach. Przy tej okazji chcieliśmy przedstawić nasze stanowisko:

  1. Zdajemy sobie sprawę z dyskusji pomiędzy licznymi (i głośnymi) przeciwnikami autobusu na Zatrasiu a ich zwolennikami. Uważamy jednak, że ta debata nie powinna opóźniać uruchomienia autobusu na Żoliborzu Południowym, gdzie większość mieszkańców jest do autobusu nastawiona przychylnie.
  2. Wyniki przeprowadzonych latem konsultacji w naszej opinii nie oddają faktycznego zapotrzebowania, bowiem najpopularniejszy wariant 2 (192 głosy), który prowadził wzdłuż wszystkich nowych inwestycji (w ciągu ulic Rydygiera, Przasnyskiej, Krasińskiego) został podzielony na dwa podwarianty A i B, różniące się trasą dopiero na Zatrasiu. Taki podział spowodował rozłożenie się głosów osób chcących autobusu przy nowych inwestycjach pomiędzy A i B (odpowiednio 93 i 99 głosów), czyli mniej niż niepodzielone warianty 1 i 3 prowadzące trasami w oddaleniu od inwestycji przy ulicy Przasnyskiej 7 (Atelier Żoliborz), Przasnyskiej 11 (Apartamenty przy Krasinskiego), Krasińskiego 57-59 (Wardom) i Krasińskiego 61-63 (Villa Poema).
  3. Biorąc pod uwagę istotność placu Grunwaldzkiego jako węzła przesiadkowego, sugerujemy rozważenie trasy autobusu w kierunku krańca Metro Dworzec Gdański ulicami: Matysiakówny, al. Wojska Polskiego, Felińskiego i Rydygiera. Umożliwi to mieszkańcom dojazd do przystanków tramwajowych na placu Grunwadzkim bez konieczności dochodzenia ulicą Matysiakówny, gdzie po południowo-wschodniej stronie nie ma chodnika.
  4. Uważamy, że najlepiej mieszkańcom służyłby autobus kursujący na trasie: Powązki Wojskowe – Krasińskiego – Przasnyska – Rydygiera – Matysiakówny – al. Wojska Polskiego – Rydygiera – Dw. Gdański
  5. Niezależnie od ostatecznej trasy uważamy, że linia autobusowa ma sens tylko wtedy, gdy w godzinach szczytu autobusy będą jeździć nie rzadziej niż co 10 minut. Obecnie linia 205, jeżdżąca co pół godziny, w zasadzie wozi powietrze.

Biorąc powyższe pod uwagę, a także fakt zbliżającej się zimy, prosimy o ograniczenie dalszych procedur konsultacyjnych przed uruchomieniem linii jadącej wzdłuż zasiedlonych już nowych budynków. Na terenie Żoliborza Południowego powstają cały czas nowe inwestycje (w tym Żoliborz Artystyczny), co z pewnością będzie wymuszało w niedalekiej przyszłości kolejne korekty, które będą mogły również zadośćuczynić mieszkańcom starszych osiedli, gdy dojdą już oni do porozumienia odnośnie potrzeby (bądź jej braku) autobusu na ul. Elbląskiej i zatrasiańskiej części Przasnyskiej.

Łączymy wyrazy szacunku,

Stowarzyszenie Nowy Żoliborz

Informacje o inicjatywach i wydarzeniach dotyczących Żoliborza Południowego