Jednak się udało

Zmiana 10/06: Artykuł pierwotnie był o tym, że nasz projekt do budżetu partycypacyjnego został zweryfikowany negatywnie, ale ponieważ dzięki naszemu uporowi, wsparciu wielu osób i organizacji oraz otwartości urzędników udało się wypracować kompromis – projekt przenieśliśmy na inną działkę w okolicach placu Grunwaldzkiego, bliżej Jana Pawła i placu manewrowego- został on zweryfikowany pozytywnie.

Stary tekst zostawiamy dla celów kronikarskich – historia ta pokazuje, że z urzędami da się pozytywnie załatwić wiele na pozór trudnych spraw, jeśli tylko poświęci się na to odpowiednią ilość czasu i jest się otwartym na dyskusję.

W sprawę zaangażowanych było osobiście wiele osób i trudno je wszystkie wymienić i im podziękować, na pewno kluczowe znaczenie miało zaangażowanie pana burmistrza Krzysztofa Bugli i pani dyrektor Centrum Komunikacji Społecznej Urszuli Majewskiej.

Następny etap to głosowanie, które potrwa od 16 do 26 czerwca. Głosować może KAŻDA osoba, które MIESZKA w Warszawie. Może być nieletnia i niezameldowana. Dlatego liczymy na Wasze wsparcie. Będziemy przypominać na tej stronie i na Facebooku.

Oryginalny tekst z maja, na szczęście nieaktualny:

Ratusz negatywnie zweryfikował złożony przez nas do budżetu partycypacyjnego projekt „Figle i Psoty na Placu Grunwaldzkim”, przewidujący zagospodarowanie szczerego pola w elementy małej architektury. Potrzebę takiego zagospodarowania tej działki zgłaszało nam wielu mieszkańców, zarówno nowych jak i starych osiedli w okolicy. Szczególnie przykre jest to, że projekt został odrzucony w nietransparentny sposób i niezgodnie z regulaminem. Ratusz twierdzi, że działka jest przeznaczona do sprzedaży, choć nie widać tego w żadnych uchwalonych dokumentach. Co więcej, SARP prowadzi w tej chwili na zlecenie i za pieniądze ratusza warsztaty urbanistyczno-architektoniczne, które (jak widać jedynie w teorii) mają rozstrzygnąć o przyszłym kształcie tych terenów. Warsztaty trwają, architekci kreślą, ale ratusz już wie, że działkę i tak sprzeda pod kolejną inwestycję mieszkaniowo – biurową.

Ale od początku. Historia może przydługa, ale na tyle bulwersująca, że warto ją opisać.

Przed kilkoma miesiącami rozpoczęliśmy za pomocą naszego fanpage’a konsultacje z mieszkańcami, pytaliśmy czego im potrzeba i jaki projekt byliby skłonni poprzeć. Wiele osób wskazywało na brak publicznych terenów rekreacyjnych w okolicy. Dlatego zdecydowaliśmy się złożyć do budżetu ogólnodzielnicowego projekt ambitnego i designerskiego placu zabaw wraz z elementami małej architektury (ławki, kosze na śmieci etc.).

SRC2
Projekt Placu Grunwaldzkiego z lat 1920-22 (na rysunku po lewej, nigdy nie zrealizowany)

Za lokalizacją tego placu przemawiały następujące rzeczy:

  • Teren ten, włączony do Warszawy 8 kwietnia 1916 roku, przez 99 lat doczekał się co najmniej kilku planów uporządkowania, z których żaden nie został wprowadzony i dziś, mimo że znajduje się w ważnym i uczęszczanym miejscu Żoliborza, jest przestrzenią praktycznie martwą. Jedyną jego atrakcją jest kiosk Alkohole24.
  • Na Placu Grunwaldzkim znajdują się jedyne w okolicy wolne miejskie działki, czyli takie, na których zgodnie z regulaminem można lokować projekty do BP. (poza jakimiś skrawkami w okolicach dawnej bocznicy kolejowej)
  • W promieniu 10 minut spaceru od Placu Grunwaldzkiego mieszka kilkadziesiąt tysięcy ludzi, nie tylko na Nowym Żoliborzu ale też na Serku, Sadach, Żoliborzu Urzędniczym, Południowym osiedlu WSM etc.
plac Grunwaldzki 1968
Projekt Placu Grunwaldzkiego z roku 1968, też nigdy nie zrealizowany

Oprócz tego, że działki, na których można lokować projekty muszą być ogólnodostępne, to jeszcze projekty BP nie mogą być „sprzeczne z przyjętymi strategiami i programami Miasta Stołecznego Warszawa” (§ 4. Pkt.3 ust 2. Regulaminu). A jak to sprawdzić? Strona budżetu mówi jasno – w Biuletynie Informacji Publicznej. No więc sprawdziliśmy.

  • Dla tego terenu nie ma przyjętego planu miejscowego. Prace nad nim trwały od 2004 do 2011 i zostały zarzucone. Od 2011 roku w okolicach placu oddanych do użytku zostało kilkanaście dużych inwestycji mieszkaniowych – łącznie sprowadziło się tutaj ponad 3 tysiące rodzin.
  • Wieloletnia prognoza finansowa miasta na lata 2015-2042 nie pokazuje przychodów, które mogłyby pochodzić z przyszłej sprzedaży wybranej przez nas działki.
  • W piśmie z lipca 2014 Biuro Gospodarowania Nieruchomościami (BGN) w ratuszu, przychyla się do prośby burmistrza dzielnicy Żoliborz i wstrzymuje sprzedaż działek w okolicach Placu do czasu uchwalenia planu miejscowego
  • W kwietniu 2015 Stowarzyszenie Architektów Polskich na zlecenie urzędu miasta rozpoczyna konkurs na zagospodarowanie tego terenu. Jest to zapowiedź wznowienia prac nad planem. Założenia warsztatu mówią m.in. o „ukształtowaniu atrakcyjnej przestrzeni publicznej – nowego założenia urbanistycznego Żoliborza Południowego, (…) uzyskanie nowej jakości i ładu przestrzennego, zaproponowanie oferty programowej opracowywanego terenu -(…) np. placów, pasaży pieszych, ulic, skwerów, założeń parkowych

38947

    Wizja przebudowy placu z roku 2008

Nie widząc sprzeczności w ustawieniu ławek i zabawek dla dzieci z powyższymi strategiami, złożyliśmy nasz projekt. Po pewnym czasie, na sugestię urzędu dzielnicy, projekt ograniczyliśmy do mniej ambitnego i znacznie tańszego, ale wciąż funkcjonalnego placu zabaw z ławkami. Podyktowane to było tym, że w przypadku niezgodności z przyszłym i niepewnym planem zagospodarowania, koszty poniesione na ambitny plan byłyby zmarnowane, a skromniejszy projekt zawsze będzie można zdemontować i ustawić w innym miejscu Żoliborza bez ponoszenia szczególnych kosztów. Przy okazji, kierując się poczuciem odpowiedzialności i gospodarności wycofaliśmy też nasz drugi projekt, którego potrzebę zgłaszali mieszkańcy, czyli boisko wielofunkcyjne, bo uznaliśmy, że boiska nie da się przenieść bez ponoszenia dużych kosztów i groziłoby to marnotrawieniem publicznych pieniędzy.

IMG_5350
Działka, na której chcieliśmy zaproponować mieszkańcom ławki, kosz na śmieci i mały plac zabaw

IMG_5349

W maju dowiedzieliśmy się, że delegatura Biura Gospodarowania Nieruchomościami na Żoliborzu twierdzi, że działka jest przeznaczona do sprzedaży i nie można na niej nic budować. Zaproponowano nam przeniesienie projektu w inne miejsce, na tereny po dawnej bocznicy kolejowej. Nie zgodziliśmy się na to, bo projekt w założeniu miał ożywiać Placu Grunwaldzki (miał go nawet w nazwie). Przez kolejne tygodnie odbyliśmy dziesiątki spotkań z urzędnikami i wymieniliśmy dziesiątki maili, domagając się zgodnego z regulaminem uzasadnienia tej decyzji (to jest: wskazania strategii lub programu, z którym projekt jest niezgodny). W sprawę zaangażowaliśmy Centrum Komunikacji Społecznej, pisaliśmy też do wiceprezydenta Jóźwiaka. Bez skutku. Dziś dostaliśmy ostateczną decyzję weryfikującą projekt negatywnie. Podano przyczyny, z którymi nie możemy się zgodzić:

  • Działka przeznaczona jest do sprzedaży pod zabudowę mieszkaniowo – biurową: brak przyjętego planu miejscowego, , brak przychodów w prognozie budżetowej, pismo dyrektora BGN wstrzymujące sprzedaż, trwające warsztaty SARP – a mimo to jakiś urzędnik wie już, że działka będzie sprzedana. Zadać można by pytanie, czy wie też komu i za ile…
  • Jedynym wskazanym „dowodem”, że działka jest do sprzedaży jest to, że BGN wystąpił do Biura Architektury w ratuszu o Decyzję o Warunkach Zabudowy (WZ) na postawienie tam budynku mieszkalno-usługowego. Ale to o niczym nie świadczy. W Polsce każdy (Ty też) może wystąpić do urzędu o wydanie WZ dla dowolnej działki dla której nie ma planu miejscowego. To tylko taka forma sprawdzenia (np. przed odkupieniem działki od kogoś) czy będzie na niej można coś zrealizować. Nie rodzi to żadnych skutków prawnych i nie ma nic wspólnego z własnością tudzież intencją bądź jej brakiem do sprzedania. I tym bardziej nie może być traktowane jako przyjęta strategia miasta. Trzeba też dodać, że z racji spodziewanego wznowienia prac nad planem miejscowym, Biuro Architektury wstrzymało proces wydawania WZ.
  • Wskazano też, że „wydatkowanie środków budżetowych na jakąkolwiek infrastrukturę, którą za jakiś czas należało będzie zdemontować (np. w przypadku sprzedaży działki) może zostać uznane za przejaw niegospodarności i niecelowości przez co zostaną naruszone przepisy ustawy o finansach publicznych.” – to prawda, że przeniesienie ławek czy zabawek w inne miejsce za kilka lat kosztowało by pewnie jakieś pieniądze. Ale miasto, z rocznym budżetem 13 miliardów złotych może chyba sobie pozwolić zaryzykowanie wydania kilkunastu tysięcy złotych po to, by przez kilka lat tysiące rodzin mogły korzystać z potrzebnej infrastruktury. Wiele rzeczy, na które miasto wydaje o wiele większe pieniądze jest z założenia tymczasowych i „za jakiś czas trzeba je zdemontować” np. estrady na rozmaite koncerty czy dekoracje świąteczne i nikt tego za niegospodarność nie uznaje. Poza tym jak nazwać wówczas pieniądze wydane przez urząd na warsztaty architektoniczne, do których zgłosiło się kilkanaście zespołów (i z których te zakwalifikowane do drugiej rundy dostają od miasta pieniądze za udział), skoro całe te warsztaty to tylko ściema, bo działka i tak jest przeznaczona do sprzedaży?

Warto w tym miejscu też przypomnieć, że pozytywna weryfikacja nie byłaby jednoznaczna z budową a jedynie dałaby szanse mieszkańcom na zagłosowanie na projekt. Ponieważ był on ogólnodzielnicowy, to musiałby zebrać poparcie sporej liczby mieszkańców całej dzielnicy. Jakiś urzędnik jednak uznał, że na wszelki wypadek ochroni miasto przed mieszkańcami, i mimo, że regulamin nakazywał co innego – to projekt zablokował.

Podsumowując – tegoroczny budżet partycypacyjny na Żoliborzu to skandal, ściema i oszustwo. Po zeszłotygodniowej aferze z ZDM, który całkowicie zignorował regulamin, zlekceważył projektodawców i zablokował niemal wszystkie projekty drogowe jak leci (o niektóre mieszkańcy zabiegali od kilkunastu lat) – teraz jakiś urzędnik, który mimo braku przyjętych strategii już wie, że działka będzie sprzedana, na wszelki wypadek nie dał się nam w ogóle wypowiedzieć i wykluczył nas w przedbiegach. Słowem możemy partycypować, ale tylko tak, żeby to było na rękę urzędnikowi. Rok temu, przed wyborami samorządowymi, na Placu Defilad przy rozstrzygnięciu zeszłorocznego budżetu, HGW zapowiadała jego wzmacnianie. No to tu jasno i naocznie (nie po raz pierwszy) przekonaliśmy się ile jej słowa są warte. Pamiętajmy o tym przy wyborach.

 

2 myśli nt. „Jednak się udało”

    1. Cały czas walczymy, połączyliśmy siły z wnioskodawcami z innych dzielnic i uderzyliśmy do pani prezydent. Nasze poczynania można śledzić na fanpage’u „Nowy Żoliborz”. Sytuacja zmienia się dynamicznie a tam najłatwiej wrzucać aktualizacje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *