Ostatni dzień głosowanie w budżecie partycypacyjnym – wykorzystaj go by naprawić Żoliborz Południowy!

Piątek, 24 czerwca to ostatni dzień głosowania w budżecie partycypacyjnym. Jak co roku nasze stowarzyszenie zgłosiło swoje projekty – tym razem aż trzy. Powstały one w wyniku współpracy wielu osób z różnych wspólnot mieszkaniowych, zatem godzą one interesy mieszkańców z różnych części Żoliborza Południowego i o różnych preferencjach.

Dodatkową ich zaletą jest to, że suma ich wartości wypełnia dokładnie przyznaną nam kwotę budżetu (475 tys. zł), zatem jeśli wszystkie trzy wygrają, to żadne środki z budżetu nie przepadną.

Zachęcamy zatem do zagłosowania na projekty nr 2, 3 i 4 w obszarze Żoliborz Południowy / Powązki.

Projekt nr 2 Zagospodarowanie zieleńca linearnego śladem bocznicy kolejowej (kontynuacja prac nad ucywilizowaniem tego kawałka zieleni)

Projekt nr 3 – Rewitalizacja ulicy Przasnyskiej (odnowienie terenów zielonych, nowe nasadzenia, wyznaczenie miejsc parkingowych)

Projekt nr 4 – Miejsca parkingowe w ul. Rydygiera (15 miejsc na wysokości Instytutu Chemii – szczególnie ważne w obliczu odłożenia remontu Rydygiera i likwidacji parkingu przy IChP z powodu rychłego rozpoczęcia budowy przedszkola)

Głosowanie jest bardzo proste i zajmuje 2 minuty. Głosować może każdy, kto ma PESEL i mieszka w Warszawie, niezależnie od wieku i miejsca zameldowania.

Aby zagłosować wystarczy wypełnić króciutki formularz na stronie twojbudzet.um.warszawa.pl a następnie, po otrzymaniu emaila, zaznaczyć odpowiednie projekty.

W ubiegłych latach, dzięki Waszej mobilizacji, udało nam się wygrać poprzednie edycje. Dzięki temu m.in. wyremontowano park przy WIML, z bocznicy wywieziono tony śmieci, a lada dzień rozpocznie się budowa placu zabaw „Figle i Psoty na Placu Grunwaldzkim”.

Dlatego bardzo prosimy o poświęcenie dziś kilku minut i zagłosowanie (całą rodziną 😉 ) na projekty nr 2, 3  i 4 w  obszarze Żoliborz Południowy / Powązki na twojbudzet.um.warszawa.pl.

Centrum Lokalne Plac Grunwaldzki

Ostatnio nie ma dużej mocy na pisanie tekstów na stronę, właściwie ograniczyliśmy sie do Facebooka. Ale jest temat, który wymaga szerszego potraktowania, bo udało się nam ostatnio osiągnąć dużą rzecz – Plac Grunwaldzki został wybrany do pilotażowego programu Warszawskie Centra Lokalne. Dziś w na ten temat odbyła się konferencja prasowa wiceprezydenta Warszawy Michała Olszewskiego i szefowej warszawskiego SARPu Marleny Happach, na której usłyszeliśmy dobre wiadomości.

Tu należy podkreślić, że zwycięstwo to zasługa Marty Matys, Daniela Balińskiego i Kasi Łowickiej, którzy złożyli ten projekt a potem wykonali olbrzymią pracę polegającą na przekonaniu urzedników do swojego pomysłu, Do pilotażu zostało wybranych 10 miejsc w Warszawie spośród kilkuset zgłoszeń.

500 zgłoszeń

Na program jest zarezerwowane 50 milionów złotych a ponieważ Plac Grunwaldzki to najtrudniejszy z projektów, to, możemy liczyć na inwestycję znacznie przekraczającą pięć milionów złotych.

Snip20151216_2

Czym w ogóle jest centrum lokalne? Jak przyznają autorzy projektu, nie ma jednoznacznej i dobrej definicji. Marlena Happach w wywadzie kilka tygodni temu powiedziała, że: „Wiele osób myliło centrum lokalne np. z domem kultury czy innym centrum aktywności lokalnej – z budynkiem, w którym jest kierownik i program. Dobre centrum lokalne to serce dzielnicy, miejsce przyciągające jak magnes, gdzie dochodzi do spotkań, przypadkowych lub zaplanowanych, da się spędzić czas bez konieczności wydawania pieniędzy i każdy ma prawo, żeby tam przebywać. Są miejsca do siedzenia, zieleń, uporządkowana nawierzchnia, place zabaw dla dzieci, które mogą biegać bez obaw, że rozjedzie je samochód.”

Funkcję tę zatem może pełnić  np. plac, skwer, targowisko, zespół pawilonów czy hala targowa. W przybliżeniu są to miejsca, które spełnia poniższe kryteria:

  • zawierają element powszechnie dostępnej przestrzeni publicznej; są wielofunkcyjne (z możliwością wymienności funkcji w zależności np. od pory dnia czy roku)
  • znajdują się w niewielkiej odległości od miejsc zamieszkania (10-15 min spaceru)
  • służą wymianie: handlowej, intelektualnej, społecznej
  • mają program/ofertę dla różnych grup wiekowych i społecznych
  • łączą ludzi, budują lokalną wspólnotę
  • mają przyjemną, ładną formę urbanistyczną
  • mają swój niepowtarzalny charakter, budujący lokalną tożsamość

typy

Leżący na wjeździe ze Śródmieścia i łączący Stary i Nowy Żoliborz Plac Grunwaldzki ma wszystko co potrzeba,  by takim centrum zostać. Dodatkowo przypominamy, że dla tego terenu niebawem zostanie przyjęty plan zagospodarowania, w efekcie którego powstanie atrakcyjna architektura i przestrzeń publiczna z usługami dla mieszkańców oraz zostanie przebudowany bardzo niewygodny węzeł komunikacyjny. W okolicy zostanie zbudowane także przedszkole oraz plac zabaw.

pgip

To dla nowych żoliborzan bardzo dobra wiadomość, nie tylko ze względu na wygody, jakie niesie atrakcyjna okolica. Także dlatego, że cena nieruchomości w dużej mierze zależy od otoczenia. Dobry Plac Grunwaldzki to większa atrakcyjność całej dzielnicy.

A  na co zostaną wydane miliony od ratusza w ramach programu centrów lokalnych? O tym zadecydują mieszkańcy, bowiem w 2016 roku odbędą się w tej sprawie konsultacje. Proces ruszył, będziemy informować o postępach.

Kilka linków:

Dzisiejsza konferencja prasowa (o Placu zaczyna się mówić ok 22:45)

Dzisiejszy Telewizyjny Kurier Warszawski (o centrach od 2:15)

Broszura SARP o Centrach Lokalnych

Fanpage projektu prowadzony przez SARP

Dodatek do GW

Artykuł w GW – Rozmowa z Krzysztofem Domaradzkim, architektem i urbanistą

Artykuł w GW Rozmowa z Przemysławem Sadurą, socjologiem z Uniwersytetu Warszawskiego

Głosujemy na nasz projekt nr 32 w budżecie partycypacyjnym!

O co chodzi i dlaczego to jest ważne?

Budżet partycypacyjny to proces, w którym mieszkańcy decydują o tym, w jaki sposób dzielnice wydadzą część swoich pieniędzy. Mieszkańcy zgłaszają propozycje, a następnie odbywa się głosowanie. Projekty, które otrzymają najwięcej głosów są w kolejnym roku realizowane.

Na tej stronie w 5 minut dowiesz się więcej o dobrych projektach dla Nowego Żoliborz, oraz o tym jak głosować. Jest to bardzo łatwe – bo głosuje się przez internet.

O naszym projekcie nr 32

Na terenie Żoliborza Południowego nie ma praktycznie żadnych publicznych terenów rekreacyjnych. Z kolei w okolicach placu Grunwaldzkiego jest sporo zaniedbanych terenów zielonych, które dziś nie służą nikomu.

Zgłosiliśmy projekt, polegający na przywróceniu tej przestrzeni mieszkańcom. Chcemy ustawić tam ławki, hamaki, zabawki dla dzieci za dużych, by bawić się na wspólnotowych placach zabaw, inne elementy małej architektury oraz obsadzić roślinami.

Więcej o projekcie możesz dowiedzieć się ze strony budżetu partycypacyjnego oraz z wydarzenia na Facebooku.

Wierzymy, że taka przestrzeń potrzebna jest bardzo Żoliborzowi Południowemu, bowiem w odróżnieniu od innych części dzielnicy nie ma czegoś takiego, a w okolicy mieszka dużo młodych, aktywnych osób, często z dziećmi. Urządzenie placu Grunwaldzkiego, który dziś jest tylko węzłem komunikacyjnym, będzie też sprzyjać integracji ze straszą częścią Żoliborza.

Możesz zapytać czy warto głosować na projekt na Placu Grunwaldzkim, jeśli ma on ulec w przyszłości przebudowaniu. Odpowiadamy: pewnie że warto! Uchwalanie planu dla  placu od 1920 roku a na dziś nie mamy żadnego konkretnego planu kiedy się zakończy. Natomiast nasz projekt jest przygotowany tak, by w razie konieczności wszystkie urządzenia dało się zdemontować i przenieść w inne miejsce przy minimalnym koszcie. Nie ma więc ryzyka marnowania środków publicznych.

Jak głosować?

Głosowanie trwa od 16 do 26 czerwca. Głosować mogą wszyscy mieszkańcy Warszawy, niezależnie od miejsca zameldowania i wieku. Najłatwiej głosuje się przez internet, na stronie twojbudzet.um.warszawa.pl

Można wybrać dzielnicę, w której się głosuje – zachęcamy do zagłosowania na Żoliborzu!

Na Żoliborzu głosujemy na projekty projekty na dwóch listach:

  • Ogólnodzielnicowej
  • Wybranej listy lokalnej (np. Żoliborz Południowy).

Na każdej liście możemy zagłsosować na dowolną liczbę projektów, ale ich łączna wartość nie może przekroczyć dostępnego budżetu dla danej listy. Mechanizm strony www działa tak, że uniemożliwi nam omyłkowe przekroczenie budżetu.

Na liście ogólnodzielnicowej są na Żoliborzu do wyboru 33 projekty w tym nasz, o numerze 32.

Zagłosuj teraz na projekt nr 32!

Zachęcamy też do rozważenia zagłosowania na projekt nr 16  „Połączenie rowerowe placu Wilsona z Nadwiślańskim Szlakiem Rowerowym”. Dzięki niemu już za rok będziemy mieć połączenie rowerowe Nowego Żoliborza z Kępą Potocką i Nadwiślańskim Szlakiem Rowerowym, bowiem jeszcze w tym roku droga dla rowerów połączy Nowy Żoliborz z placem Wilsona wzdłuż Krasińskiego. Głosując na zaprzyjaźniony projekt nr 16, pomożesz dokończyć ten szlak. Koszt obu projektów mieści się w budżecie.

Co jeszcze  trzeba wiedzieć?

  • Po zagłosowaniu przez internet trzeba potwierdzić głos klikając link w potwierdzającym emailu. Ten email lubi wpaść do spamu! Bez potwierdzenia głos jest nieważny!
  • Można głosować tylko raz i tylko w jednej dzielnicy. Oddanie powtórnego głosu unieważnia wszystkie.

Zagłosuj teraz na projekt nr 32!

 

 

Prezentacja wyników warsztatów SARP na temat placu Grunwaldzkiego.

15 czerwca w Forcie Sokolnickiego odbyła się prezentacja wyników warsztatów architektoniczno-urbanistycznych na temat Placu Grunwaldzkiego. Dla przypomnienia – warsztaty przeprowadziło Stowarzyszenie Architektów Polskich na zlecenie Urzędu Miasta, który to urząd planuje wznowić pracę nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego dla Żoliborza Południowego i Placu Grunwaldzkiego.

Ponieważ działki przy Placu Grunwaldzkim to jedyne wolne miejskie tereny w naszej okolicy i od tego, jak zostaną zagospodarowane, zależeć będzie jakość naszego życia – warsztaty budziły duże zainteresowanie wśród mieszkańców, zastanawiających się, na ile przyszły kształt placu będzie adresował potrzeby społeczne, a na ile miasto będzie się kierowało głownie czynnikiem ekonomicznym czyli innymi słowy sprzeda działki deweloperom.

Jury i wiecprezydent
od lewej: Dariusz Hyc (SARP), wiceprezydent Jacek Wojciechowicz, dyrektor Biura Architektury Marek Mikos, koordynator warsztatów Janina Trepczyńska – Grynberg (stoi), urbanista Krzysztof Domaradzki (moderator), Piotr Sawicki (SARP), Andrzej Brzeziński (ekspert ds. komunikacji)

W prezentacji wzięli udział wiceprezydent Warszawy odpowiedzialny m.in. za planowanie przestrzenne Jacek Wojciechowicz, dyrektor Biura Architektury i Planowana Przestrzennego Marek Mikos oraz jurorzy warsztatów z ramienia SARP. Na sali byli także burmistrz Krzysztof Bugla, wiceburmistrz Grzegorz Hlebowicz, spora grupa urzędników z dzielnicy, radnych, przedstawiciele licznych organizacji pozarządowych, mediów oraz liczna grupa mieszkańców. Moderatorem dyskusji był znany urbanista dr hab.inż.arch. Krzysztof Domaradzki.

Radne Monika Kurowska i Donata Rapacka (przycięta)  na pierwszym planie. Z tyłu Stowarzyszenie  Nowy Żoliborz
Radne Monika Kurowska i Donata Rapacka (przycięta) na pierwszym planie. Z tyłu Stowarzyszenie Nowy Żoliborz

W ramach warsztatu swoje koncepcje zaprezentowało pięć zespołów zakwalifikowanych do ostatniego etapu, oraz, ku zaskoczeniu wszystkich, pracownia JEMS architekci, która w warsztatach nie brała w ogóle udziału. Każdy zespół miał 8 minut na prezentację, po czym następował krótki komentarz jednego z jurorów. Na koniec odbyła się dyskusja.

Poniżej moje subiektywne (choć jak wynika z kuluarowych dyskusji zbieżne z powszechnymi) wrażenia z każdej prezentacji, na koniec podsumowujący komentarz.

Zespół 1 (p.t. Katarzyna Łowicka, Tomasz Birezowski, Jacek Damięcki, Mirosław Falkowski, Zygmunt Użdalewicz)

m-Pl-Grunwaldzki_wiz-1_Lowicka-i-Zespol_p2-785x505
Projekt bardzo dobrze godzi różnorodne funkcje placu. Interesującym akcentem jest budynek o zastosowaniu społecznym na środku.

W mojej opinii jeden z lepszych projektów, choć w dyskusji przeszedł niemal niezauważony. Jedna z autorek od urodzenia mieszka 100 metrów od placu Grunwaldzkiego i blisko współpracuje z naszym stowarzyszeniem, co z pewnością miało wpływ na dobre zrozumienie potrzeb mieszkańców. Zaletami projektu jest dobre wykorzystanie olbrzymiej dostępnej powierzchni i harmonijne pogodzenie wszystkich potrzeb: wyraźnie zaznaczony miejski plac z dużą ilością zieleni, liczne, acz nieprzytłaczające budynki usługowe, tereny sportowe, dobrze przeorganizowana komunikacja (to akurat było w każdym projekcie) oraz akcent w postaci oryginalnego budynku użyteczności publicznej na środku. Dodatkowy plus za propozycje przekucia dwóch tuneli dla pieszych i rowerzystów łączących Żoliborz Południowy z rejonem ulicy Boguckiego i Zajączka – choć jest tam proszący się aż o to nasyp, tylko jeden inny zespół zaproponował takie rozwiązanie.

Sama prezentacja była przeciętna. Projektodawcy nie wyrobili się z prezentacją, nie starczyło im czasu na omówienie funkcji komunikacyjnych, odbierali sobie głos etc. Wyglądało, jakby prezentacja była nieprzećwiczona.

Zespół 2 (pt. Andrzej Jurkiewicz, Przemysław Nowak)

Projekt charakteryzuje się monumentalnością zabudowy. Niestety nie otrzymałem żadnych materiałów, pozostaje więc fotografia zrobiona telefonem.
Projekt charakteryzuje się monumentalnością zabudowy. Niestety nie otrzymałem żadnych materiałów, pozostaje więc fotografia zrobiona telefonem.

Projekt chyba zdecydowanie najbardziej odległy od potrzeb zgłaszanych przez mieszkańców. Jego wyróżnikiem jest wielki, prostokątny plac (najpewniej zabetonowany) otoczony monumentalną zabudową. Funkcje zieleni spełnia wygięta oś Aleja Wojska Polskiego / Broniewskiego, brakuje jej na terenie Żoliborza Południowego. Projekt wyróżnia okrągły, niski pawilon o przeznaczeniu społecznym, umieszczony w oddzielnym budynku zintegrowany zespół przystanków oraz ulica Rydygiera wydłużona tak, że kończy się na Alei Jana Pawła II. Projekt z pewnością nie spodoba się mieszkańcom budynku Rydygiera 6C, który dosłownie znalazł się w studni, otoczony monumentalną zabudową. Słabą stroną jest również nieuwzględnienie kwestii własnościowych: działka przy Rydygiera naprzeciwko budynku R11A, koło wiaduktu, po Ital-Mocie, jest w rękach prywatnych i planowanie spójnej zabudowy na niej i na sąsiedniej (gdzie plac manewrowy) jest raczej nierealistyczne.

Na plus należy zapisać samą prezentację, architekt był dobrze przygotowany, zrobił bardzo dobrą analizę obecnej sytuacji, wiedział dokładnie co i kiedy chce powiedzieć, wypadł (obok pana z JEMS) najbardziej profesjonalnie.

Zespół 3 (Inicjatywa Projektowa, p.t. Jan Pawlik, Piotr Starszak, Mikołaj Zdanowski)

Projekt jako jedyny nawiązał bezpośrednio do przedwojennej, niezrealizowanej koncepcji półokrągłego placu
Projekt jako jedyny nawiązał bezpośrednio do przedwojennej, niezrealizowanej koncepcji półokrągłego placu

W ogólnym odbiorze ten projekt zebrał najbardziej pochlebne opinie. Niewykluczone, że pomogło w tym to, ze jeden z autorów mieszka na Placu Grunwaldzkim. Jako zalety wskazywano nawiązanie do pierwotnych koncepcji zagospodarowania placu wg. Jawornickiego i Jankowskiego z roku 1920) poprzez zastosowanie półkolistej zabudowy w południowo-zachodniej części placu (w okolicy Matysiakówny). Dla mnie osobiście zaletą było pozostawienie ulicy Matysiakówny jako deptaku, co pozwalałoby zrealizować koncepcję osi zaczynającej się przy Cytadeli, przez aleję Wojska Polskiego, Rydygiera, aż do placu Niemena na Żoliborzu Artystycznym. Jednak (moim zdaniem) dla projektu dyskwalifikujący jest brak jakichkolwiek terenów sportowych, które, biorąc pod uwagę młodą populację Żoliborza Południowego i brak takowych w okolicy, są kluczowym elementem. Projekt wyróżnia także linia tramwajowa przecinająca ukośnie plac. Rozwiązanie (popularne m.in. w Amsterdamie) jest, zważywszy na olbrzymie ilości wolnej przestrzeni na terenach objętych warsztatem (czasami wskazywane jako wręcz problem dla urbanistów) bezzasadne, lepiej puścić tramwaj skrajem, tak jak w pozostałych projektach.

Prezentacja projektu nie była najlepsza – prowadzący próbował na początku zrobić wykład na temat współczesnych teorii urbanistycznych, który, bez wątpienia ciekawy, nie nadawał się na ośmiominutowy format prezentacji i niepotrzebnie zabrał czas, który można było przeznaczyć na dokładniejsze omówienie projektu.

Zespół 4 (Zurbik, p.t. Małgorzat Dziendziel, Zbigniew Kaiser, Weronika Mazanek, Daniel Palarz, Urszula Pielach-Gemzała).

Nietuzinkowy projekt, w strefie niezabudowanej zawiera cztery strefy nawiązujące do żywiołów: skwer ziemi, ogniste działania, powietrzny taras, wodne wyciszenie
Nietuzinkowy projekt, w strefie niezabudowanej zawiera cztery strefy nawiązujące do żywiołów: skwer ziemi, ogniste działania, powietrzny taras, wodne wyciszenie

Projekt najtrudniejszy do skomentowania. Z jednej strony niesamowicie ambitny, sięgający po oryginalne rozwiązania – nawiązanie do czterech żywiołów poprzez stworzenie czterech stref: skwer ziemi, ogniste działania, powietrzny taras, wodne wyciszenie; do tego napowietrzny taras, pawilonowa zabudowa na dużym skwerze, podziemne parkingi. Z drugiej strony archaiczne, geometryczne kształty, dosyć wysoka zabudowa (6 kondygnacji nieopodal istniejącego budynku Rydygiera 6C) czy brak terenów sportowych. Prezentacja projektu nie wypadła najlepiej – osoba prowadząca być może odczuwała tremę – w każdym razie nie potrafiła w prosty sposób wytłumaczyć licznych złożoności projektu  i niestety wpłynęło na odbiór. Na plus należy zaliczyć tunele pod Jana Pawła (łączą stary i nowy Żoliborz) oraz fakt, że zespół miał przygotowane płyty DVD dla zainteresowanych (jako jedyny).

Kuriozalna była propozycja przeniesienia stacji Veturilo spod Alei Wojska Polskiego 41 w centralny punkt placu, gdzie dziś budka z alkoholem – przy inwestycjach liczonych w setkach milionów złotych nowa stacja (lub stacje) powinny zostać wybudowane, bez konieczności likwidowania istniejących. Koszt jednej stacji to zaledwie 50 tysięcy złotych….

Zespół 5 (p.t. Karina Koziej, Anna Flak)

Projekt nr 5
Zdecydowanie najbardziej prospołeczny projekt, ograniczona zabudowa, bardzo dużo terenów sportowych i rekreacyjnych

Projekt podobał się publiczności i zebrał pochlebne recenzje. Nie bez znaczenia był z pewnością fakt, że jedna z autorek (podobnie jak w zespołach 1 i w 3) mieszka w okolicy placu, jest zaangażowana w sprawy lokalne i rozumie potrzeby mieszkańców. Wyróżnia go niska intensywność zabudowy, poprzez wprowadzenie niewysokich, wolnostojących, prostopadłych do jezdni budynków nawiązujących nieco do zabudowy północnej pierzei Alei Wojska Polskiego nieopodal pl. Inwalidów, uwzględnienie w jej ramach ważnych potrzeb społecznych (przychodnia, centrum kultury), uwzględnienie terenów sportowych oraz terenów rekreacyjnych po obu stronach Alei Jana Pawła II (pozostałe zespoły, poza nr 4, proponowały po drugiej stronie zabudowę. Teren został nazwany parkiem Grunwaldzkim.

W projekcie krytykowano odsłonięcie terenów rekreacyjnych względem ruchliwej Alei Jana Pawła II. Osobliwością jest też kładka w miejscu, gdzie aż prosi się o tunel w nasypie. Kładka, by łączyć dwie strony Jana Pawła musiałaby wspinać się ponad nasyp i ponad tramwajową trakcję elektryczną – na oko ze trzy pietra, czyli łatwiej byłoby obejść nasyp naokoło niż wdrapywać się na tę konstrukcję.

Słabą stroną projektu jest także jego życzeniowość (niska intensywność zabudowy przyczyniła by się do obniżenia ceny gruntu, co stoi w sprzeczności z celami strategicznymi miasta), ponadto prezentująca projekt w większości go czytała, co sprawiało wrażenie, że go za dobrze nie zna (choć wiem, że tak nie było).

Zespół JEMS

Nie zostało dokładnie wytłumaczone, dlaczego zespół JEMS, nie biorący udziału w warsztacie, został dopuszczony do prezentowania swojej koncepcji. JEMS to jedna z najlepszych polskich pracowni architektonicznych (choć chyba niekoniecznie urbanistycznych) mających w swoim portfolio tak udane realizacje jak biurowiec Agory na Czerskiej, pobliski Babka Tower, 19 Dzielnicę czy dostrzeżony jako jeden z niewielu polskich budynków ostatnich lat przez światowe media Trio Apartments na ulicy Stawki (a ponoć także – choć zabrzmi to kuriozalnie – pawilon z delikatesami Centrum na rogu Alei Wojska Polskiego i Popiełuszki) . Profesjonalizm dał się dostrzec także w samym stylu prezentacji pana Pawła Majkusiaka. Niestety, sam projekt zawiódł – był on prostym przedłużeniem zabudowy Żoliborza Południowego aż do Al. Jana Pawła (wolnostojące budynki otoczone zielenią, bez zorganizowanych terenów rekreacyjnych czy sportowych). Projekt był ponoć przygotowywany w ramach jakiejś innej okazji, ale zdecydowanie nie wzbudził zainteresowania. Wysłałem do JEMS prośbę o przesłanie materiałów, jeśli otrzymam to dorzucę.

Podsumowanie

Wszystkie zespoły (oprócz JEMS) położyły nacisk na ważne moim zdaniem elementy:

  • integrację i ułatwienie komunikacji między starym a nowym Żoliborzem
  • integrację komunikacji tramwajowej oraz autobusowej
  • pogodzenie potrzeb społecznych mieszkańców i potrzeb miasta w zakresie wyprzedaży działek – innymi słowy rozsądnie balansowano obydwiema potrzebami, choć w różnej proporcji
  • Była też duża zgodność w kwestii ograniczenia roli ulic Broniewskiego i czasami Popiełuszki, czasami wręcz do roli drogi lokalnej.

Dyskwalifikujące dla trzech zespołów było pominięcie jakichkolwiek terenów sportowych, które, biorąc pod uwagę strukturę społeczną naszej dzielnicy (dużo małych dzieci) i zupełny brak takich miejsc w okolicy, za kilka lat będą arcyważnym elementem osiedla. Popełniony przy planowaniu błąd, biorąc pod uwagę intensywność zabudowy nie da się już w przyszłości naprawić.

Czego jeszcze się dowiedzieliśmy?

  • Biuro Architektury wyraźnie podkreśliło różnicę między warsztatami a konkursem architektonicznym, co w skrócie oznacza, że wyniki mogą, ale nie muszą być wzięte przy planowaniu (to w zasadzie niedobrze, po poszczególne projekty, poza JEMS, były dla nas mniej lub bardziej, ale jednak łaskawe).
  • W wypowiedziach jurorów dało się między wierszami słyszeć, że ład przestrzenny jest ważny, ale przychody miasta także (co może oznaczać preferowanie wariantów z intensywną zabudową kosztem przestrzeni społecznej)
  • Władze miasta potwierdziły po raz kolejny, że do momentu uchwalenia placu nie będą sprzedawać na tym terenie żadnych działek (to dobrze).
  • Dyrektor Mikos na pytanie o to, do kiedy będzie przyjęty plan udzielił odpowiedzi wymijającej, koncentrując się raczej na następnych krokach (aktualizacja projektu latem, wyłożenie po wakacjach, później w zależności od tego jak pójdzie). Na moje pytanie, czy plan będzie do 8 kwietnia 2016 (setna rocznica włączenia tych terenów do Warszawy) powiedział, że „jest taka szansa”. Cóż, bardzo na to liczymy i obiecujemy aktywny udział w dalszym procesie.

Z mieszkańcami czy bez?

Liczba uczestników zaskoczyła pewnie organizatorów, ludzie nie mieścili się w sali. Z pewnością to także zasługa naszych stowarzyszeń, które do przyjścia zachęcały  m.in. na Facebooku.
Liczba uczestników zaskoczyła pewnie organizatorów, ludzie nie mieścili się w sali. Z pewnością to także zasługa naszych stowarzyszeń, które do przyjścia zachęcały m.in. na Facebooku.

Dyskusję w końcowej części zdominował temat angażowania mieszkańców w podobne debaty. Przypominamy, że regulamin warsztatów nie przewidywał żadnych konsultacji architektów z mieszkańcami. Ponieważ uznaliśmy, że zapoznanie architektów z problemami okolicznych mieszkańców z pewnością przyczyni się do powstania lepszych projektów, zorganizowaliśmy (stowarzyszenia Nowy Żoliborz i Miasto Jest Nasze) konsultacje samodzielnie, bez wsparcia SARP, co zostało docenione przez te zespoły, do których udało się nam dotrzeć (wcześniej podobne spotkanie dla zespołów i organizacji lokalnych zorganizował także burmistrz Bugla). Przebieg dyskusji wskazuje jednoznacznie, że w SARPie dominuje myślenie, że „urbanista wie najlepiej” i jakakolwiek partycypacja przyszłych użytkowników terenu na etapie tworzenia projektów jest zbędna. Podnoszone przez oburzonych mieszkańców głosy były kwitowane uwagami w rodzaju „co tacy mieszkańcy mogą powiedzieć, jeden będzie chciał tramwaju, drugi ścieżki rowerowej” (chyba właśnie chodzi o to, żeby się takich rzeczy dowiedzieć), „to co Wy zrobiliście to zabawa, a my chcemy konsultować profesjonalnie” (szkoda, że tylko chcecie), „w konsultacjach trzeba uwzględnić głosy różnych grup mieszkańców” (pełna zgoda, tak też zrobiliśmy.) itp.

Jan Śpiewak z Miasto Jest Nasze zadaje pytanie. Poniżej wiceburmistrz Grzegorz Hlebowicz wraz ze.. swoim poprzednikiem Witoldem Sielewiczem.
Jan Śpiewak z Miasto Jest Nasze zadaje pytanie. Poniżej wiceburmistrz Grzegorz Hlebowicz wraz ze.. swoim poprzednikiem Witoldem Sielewiczem.

Fakt niedystrybuowania informacji o spotkaniu np. przez organizacje mieszkańców oraz zorganizowania spotkania o godzinie 17 (gdy wiele osób dopiero kończy pracę) w małej salce, gdzie brakowało miejsc i na domiar było bardzo gorąco, też zostało odebrane przez niektórych uczestników (lub niedoszłych uczestników) jako sposób na pozbycie się mieszkańców z procesu.

W ostatnich latach daje się odczuć wyraźny wzrost zainteresowania społeczeństwa sprawami lokalnymi, popularność takich inicjatyw jak budżet obywatelski czy aktywna działalność oddolnych organizacji pokazują, że jest wiele osób chcących poświęcać swój czas i umiejętności na ulepszanie swojej okolicy. Doskonale widać to było przy trwającym budżecie partycypacyjnym i aferze zakończonej dymisją dyrektorki ZDM – okazało się, że wśród mieszkańców są osoby z szeroką wiedzą na tematy związane z drogownictwem, które czytają wydawane na zachodzie książki, należą do rozmaitych międzynarodowych społeczności, są kreatywne, w wielu miejscach o wiele bardziej kompetentne niż urzędnicy (o dziwo czasem nawet w sprawach proceduralnych). Nie zawsze należy zrobić to, czego taki mieszkaniec chce, ale z pewnością warto go przynajmniej wysłuchać. SARP takiej potrzeby niestety nie widzi.

Na plus SARPowi należy zaliczyć to, że przygotował bardzo solidną, kilkudziesięciostronicową broszurę z historią placu, opisem warsztatów i opisami wszystkich projektów (też tych co odpadły w etapie I). Rozeszła się jak świeże bułki, ale jest już do pobrania w wersji elektronicznej.

Sztuka opowiedzenia historii w 8 minut

Na koniec uwaga na temat jakości samych prezentacji – kilka zespołów było do tego zupełnie nieprzygotowanych. Szkoda – zespoły składały się na ogół z kilku osób (architekci, urbaniści, inżynierowie ruchu, architekci krajobrazu) i widać było, że w przygotowanie projektów i wizualizacji włożyli dziesiątki godzin ciężkiej pracy. Ukoronowaniem tego wysiłku była kilkuminutowa prezentacja, podczas której trzeba było powiedzieć co w projekcie jest szczególnie wartościowego czy unikatowego i płynnie przejść przez swoje story. Tymczasem (z dwoma wyjątkami) prowadzący czytali ze slajdów, mylili się, mieli niepoukładane historie etc. Architekci! Przygotowujcie się lepiej, to na pewno popłaci! Jeśli organizator nie mówi sam jaka jest formuła (czas, dostępne narzędzia) to dzwońcie i go pytajcie. A potem ćwiczcie. Sportowcy i aktorzy ćwiczą godzinami, zanim wyjdą pokazać się publicznie. Wy też róbcie próby: przed kolegami, przed rodziną czy przed lustrem. Dobra prezentacja przeciętnego projektu może dać więcej niż słaba prezentacja doskonałego.

Podsumowanie

Mimo niedociągnięć wydarzenie należy ocenić jako bardzo dobre. Projekty były dobrze dopracowane i udokumentowane, ciekawie było na nie popatrzeć, wywiązywała się interesująca dyskusja, budująca była obecność wiceprezydenta i wielu innych, ważnych urzędników a przede wszystkim licznej grupy mieszkańców z różnych części Żoliborza.

Trzymam kciuki, by plan powstał szybko i zaspokajał potrzeby przede wszystkim żoliborzan,  a dopiero potem księgowych z ratusza.

O postępach w przygotowywaniu planu będziemy informować na nowopowstałej w tym celu stronie www.PlanDlaZoliborza.pl

pełne prezentacje:

 

zespół 1

zespół 2

opis pl Grunwaldzki 01.06.2015-2

PLANSZA 1

PLANSZA 2

zespół 4 – Zurbik

zespół 5

Niebezpieczeństwa na Żoliborzu Południowym

Rozmawialiśmy dziś z naszym dzielnicowym, aspirantem Piotrem Kalińskim, którego rewir obejmuje wszystkie nowe inwestycje na Rydygiera, Przasnyskiej, Krasińskiego i na Żoliborzu Artystycznym. Zapytaliśmy go o niebezpieczeństwa w naszej okolicy. Na szczęście nie zdarzyły się w tej okolicy przestępstwa z użyciem przemocy. Zdarzają się natomiast kradzieże:

1. Było kilka włamań do komórek lokatorskich, zwykle w budynkach, gdzie trwają remonty nowoodebranych mieszkań, ostatnio na Przasnyskiej 4, Rydygiera 17 i 19. Nie wiadomo, czy kradną pracownicy ekip remontowych czy złodzieje wykorzystują zamieszanie, niemniej warto mieć to na uwadze i w komórce nie trzymać wartościowych rzeczy.

2. Zdarzyła się kradzież samochodu z garażu Rydygiera 11, złodzieje wjechali za innym samochodem. Przy kolejnej próbie kradzieży zostali złapani w obławie. Ok. 2 lata temu podobna kradzież zdarzyła się na Rydygiera 15.

3. Zdarzają się też kradzieże tablic rejestracyjnych, zwykle z zatoczki na przeciwko Rydygiera 15. Takie tablice są potem wykorzystywane do innych przestępstw, np. ucieczki ze stacji benzynowej bez płacenia.

Ogólnie okolica została przez dzielnicowego uznana za spokojną.

Jeśli ktoś miałby potrzebę skontaktowania się z panem dzielnicowym to namiary można znaleźć tu.

Jednak się udało

Zmiana 10/06: Artykuł pierwotnie był o tym, że nasz projekt do budżetu partycypacyjnego został zweryfikowany negatywnie, ale ponieważ dzięki naszemu uporowi, wsparciu wielu osób i organizacji oraz otwartości urzędników udało się wypracować kompromis – projekt przenieśliśmy na inną działkę w okolicach placu Grunwaldzkiego, bliżej Jana Pawła i placu manewrowego- został on zweryfikowany pozytywnie.

Stary tekst zostawiamy dla celów kronikarskich – historia ta pokazuje, że z urzędami da się pozytywnie załatwić wiele na pozór trudnych spraw, jeśli tylko poświęci się na to odpowiednią ilość czasu i jest się otwartym na dyskusję.

W sprawę zaangażowanych było osobiście wiele osób i trudno je wszystkie wymienić i im podziękować, na pewno kluczowe znaczenie miało zaangażowanie pana burmistrza Krzysztofa Bugli i pani dyrektor Centrum Komunikacji Społecznej Urszuli Majewskiej.

Następny etap to głosowanie, które potrwa od 16 do 26 czerwca. Głosować może KAŻDA osoba, które MIESZKA w Warszawie. Może być nieletnia i niezameldowana. Dlatego liczymy na Wasze wsparcie. Będziemy przypominać na tej stronie i na Facebooku.

Oryginalny tekst z maja, na szczęście nieaktualny:

Ratusz negatywnie zweryfikował złożony przez nas do budżetu partycypacyjnego projekt „Figle i Psoty na Placu Grunwaldzkim”, przewidujący zagospodarowanie szczerego pola w elementy małej architektury. Potrzebę takiego zagospodarowania tej działki zgłaszało nam wielu mieszkańców, zarówno nowych jak i starych osiedli w okolicy. Szczególnie przykre jest to, że projekt został odrzucony w nietransparentny sposób i niezgodnie z regulaminem. Ratusz twierdzi, że działka jest przeznaczona do sprzedaży, choć nie widać tego w żadnych uchwalonych dokumentach. Co więcej, SARP prowadzi w tej chwili na zlecenie i za pieniądze ratusza warsztaty urbanistyczno-architektoniczne, które (jak widać jedynie w teorii) mają rozstrzygnąć o przyszłym kształcie tych terenów. Warsztaty trwają, architekci kreślą, ale ratusz już wie, że działkę i tak sprzeda pod kolejną inwestycję mieszkaniowo – biurową.

Ale od początku. Historia może przydługa, ale na tyle bulwersująca, że warto ją opisać.

Przed kilkoma miesiącami rozpoczęliśmy za pomocą naszego fanpage’a konsultacje z mieszkańcami, pytaliśmy czego im potrzeba i jaki projekt byliby skłonni poprzeć. Wiele osób wskazywało na brak publicznych terenów rekreacyjnych w okolicy. Dlatego zdecydowaliśmy się złożyć do budżetu ogólnodzielnicowego projekt ambitnego i designerskiego placu zabaw wraz z elementami małej architektury (ławki, kosze na śmieci etc.).

SRC2
Projekt Placu Grunwaldzkiego z lat 1920-22 (na rysunku po lewej, nigdy nie zrealizowany)

Za lokalizacją tego placu przemawiały następujące rzeczy:

  • Teren ten, włączony do Warszawy 8 kwietnia 1916 roku, przez 99 lat doczekał się co najmniej kilku planów uporządkowania, z których żaden nie został wprowadzony i dziś, mimo że znajduje się w ważnym i uczęszczanym miejscu Żoliborza, jest przestrzenią praktycznie martwą. Jedyną jego atrakcją jest kiosk Alkohole24.
  • Na Placu Grunwaldzkim znajdują się jedyne w okolicy wolne miejskie działki, czyli takie, na których zgodnie z regulaminem można lokować projekty do BP. (poza jakimiś skrawkami w okolicach dawnej bocznicy kolejowej)
  • W promieniu 10 minut spaceru od Placu Grunwaldzkiego mieszka kilkadziesiąt tysięcy ludzi, nie tylko na Nowym Żoliborzu ale też na Serku, Sadach, Żoliborzu Urzędniczym, Południowym osiedlu WSM etc.
plac Grunwaldzki 1968
Projekt Placu Grunwaldzkiego z roku 1968, też nigdy nie zrealizowany

Oprócz tego, że działki, na których można lokować projekty muszą być ogólnodostępne, to jeszcze projekty BP nie mogą być „sprzeczne z przyjętymi strategiami i programami Miasta Stołecznego Warszawa” (§ 4. Pkt.3 ust 2. Regulaminu). A jak to sprawdzić? Strona budżetu mówi jasno – w Biuletynie Informacji Publicznej. No więc sprawdziliśmy.

  • Dla tego terenu nie ma przyjętego planu miejscowego. Prace nad nim trwały od 2004 do 2011 i zostały zarzucone. Od 2011 roku w okolicach placu oddanych do użytku zostało kilkanaście dużych inwestycji mieszkaniowych – łącznie sprowadziło się tutaj ponad 3 tysiące rodzin.
  • Wieloletnia prognoza finansowa miasta na lata 2015-2042 nie pokazuje przychodów, które mogłyby pochodzić z przyszłej sprzedaży wybranej przez nas działki.
  • W piśmie z lipca 2014 Biuro Gospodarowania Nieruchomościami (BGN) w ratuszu, przychyla się do prośby burmistrza dzielnicy Żoliborz i wstrzymuje sprzedaż działek w okolicach Placu do czasu uchwalenia planu miejscowego
  • W kwietniu 2015 Stowarzyszenie Architektów Polskich na zlecenie urzędu miasta rozpoczyna konkurs na zagospodarowanie tego terenu. Jest to zapowiedź wznowienia prac nad planem. Założenia warsztatu mówią m.in. o „ukształtowaniu atrakcyjnej przestrzeni publicznej – nowego założenia urbanistycznego Żoliborza Południowego, (…) uzyskanie nowej jakości i ładu przestrzennego, zaproponowanie oferty programowej opracowywanego terenu -(…) np. placów, pasaży pieszych, ulic, skwerów, założeń parkowych

38947

    Wizja przebudowy placu z roku 2008

Nie widząc sprzeczności w ustawieniu ławek i zabawek dla dzieci z powyższymi strategiami, złożyliśmy nasz projekt. Po pewnym czasie, na sugestię urzędu dzielnicy, projekt ograniczyliśmy do mniej ambitnego i znacznie tańszego, ale wciąż funkcjonalnego placu zabaw z ławkami. Podyktowane to było tym, że w przypadku niezgodności z przyszłym i niepewnym planem zagospodarowania, koszty poniesione na ambitny plan byłyby zmarnowane, a skromniejszy projekt zawsze będzie można zdemontować i ustawić w innym miejscu Żoliborza bez ponoszenia szczególnych kosztów. Przy okazji, kierując się poczuciem odpowiedzialności i gospodarności wycofaliśmy też nasz drugi projekt, którego potrzebę zgłaszali mieszkańcy, czyli boisko wielofunkcyjne, bo uznaliśmy, że boiska nie da się przenieść bez ponoszenia dużych kosztów i groziłoby to marnotrawieniem publicznych pieniędzy.

IMG_5350
Działka, na której chcieliśmy zaproponować mieszkańcom ławki, kosz na śmieci i mały plac zabaw

IMG_5349

W maju dowiedzieliśmy się, że delegatura Biura Gospodarowania Nieruchomościami na Żoliborzu twierdzi, że działka jest przeznaczona do sprzedaży i nie można na niej nic budować. Zaproponowano nam przeniesienie projektu w inne miejsce, na tereny po dawnej bocznicy kolejowej. Nie zgodziliśmy się na to, bo projekt w założeniu miał ożywiać Placu Grunwaldzki (miał go nawet w nazwie). Przez kolejne tygodnie odbyliśmy dziesiątki spotkań z urzędnikami i wymieniliśmy dziesiątki maili, domagając się zgodnego z regulaminem uzasadnienia tej decyzji (to jest: wskazania strategii lub programu, z którym projekt jest niezgodny). W sprawę zaangażowaliśmy Centrum Komunikacji Społecznej, pisaliśmy też do wiceprezydenta Jóźwiaka. Bez skutku. Dziś dostaliśmy ostateczną decyzję weryfikującą projekt negatywnie. Podano przyczyny, z którymi nie możemy się zgodzić:

  • Działka przeznaczona jest do sprzedaży pod zabudowę mieszkaniowo – biurową: brak przyjętego planu miejscowego, , brak przychodów w prognozie budżetowej, pismo dyrektora BGN wstrzymujące sprzedaż, trwające warsztaty SARP – a mimo to jakiś urzędnik wie już, że działka będzie sprzedana. Zadać można by pytanie, czy wie też komu i za ile…
  • Jedynym wskazanym „dowodem”, że działka jest do sprzedaży jest to, że BGN wystąpił do Biura Architektury w ratuszu o Decyzję o Warunkach Zabudowy (WZ) na postawienie tam budynku mieszkalno-usługowego. Ale to o niczym nie świadczy. W Polsce każdy (Ty też) może wystąpić do urzędu o wydanie WZ dla dowolnej działki dla której nie ma planu miejscowego. To tylko taka forma sprawdzenia (np. przed odkupieniem działki od kogoś) czy będzie na niej można coś zrealizować. Nie rodzi to żadnych skutków prawnych i nie ma nic wspólnego z własnością tudzież intencją bądź jej brakiem do sprzedania. I tym bardziej nie może być traktowane jako przyjęta strategia miasta. Trzeba też dodać, że z racji spodziewanego wznowienia prac nad planem miejscowym, Biuro Architektury wstrzymało proces wydawania WZ.
  • Wskazano też, że „wydatkowanie środków budżetowych na jakąkolwiek infrastrukturę, którą za jakiś czas należało będzie zdemontować (np. w przypadku sprzedaży działki) może zostać uznane za przejaw niegospodarności i niecelowości przez co zostaną naruszone przepisy ustawy o finansach publicznych.” – to prawda, że przeniesienie ławek czy zabawek w inne miejsce za kilka lat kosztowało by pewnie jakieś pieniądze. Ale miasto, z rocznym budżetem 13 miliardów złotych może chyba sobie pozwolić zaryzykowanie wydania kilkunastu tysięcy złotych po to, by przez kilka lat tysiące rodzin mogły korzystać z potrzebnej infrastruktury. Wiele rzeczy, na które miasto wydaje o wiele większe pieniądze jest z założenia tymczasowych i „za jakiś czas trzeba je zdemontować” np. estrady na rozmaite koncerty czy dekoracje świąteczne i nikt tego za niegospodarność nie uznaje. Poza tym jak nazwać wówczas pieniądze wydane przez urząd na warsztaty architektoniczne, do których zgłosiło się kilkanaście zespołów (i z których te zakwalifikowane do drugiej rundy dostają od miasta pieniądze za udział), skoro całe te warsztaty to tylko ściema, bo działka i tak jest przeznaczona do sprzedaży?

Warto w tym miejscu też przypomnieć, że pozytywna weryfikacja nie byłaby jednoznaczna z budową a jedynie dałaby szanse mieszkańcom na zagłosowanie na projekt. Ponieważ był on ogólnodzielnicowy, to musiałby zebrać poparcie sporej liczby mieszkańców całej dzielnicy. Jakiś urzędnik jednak uznał, że na wszelki wypadek ochroni miasto przed mieszkańcami, i mimo, że regulamin nakazywał co innego – to projekt zablokował.

Podsumowując – tegoroczny budżet partycypacyjny na Żoliborzu to skandal, ściema i oszustwo. Po zeszłotygodniowej aferze z ZDM, który całkowicie zignorował regulamin, zlekceważył projektodawców i zablokował niemal wszystkie projekty drogowe jak leci (o niektóre mieszkańcy zabiegali od kilkunastu lat) – teraz jakiś urzędnik, który mimo braku przyjętych strategii już wie, że działka będzie sprzedana, na wszelki wypadek nie dał się nam w ogóle wypowiedzieć i wykluczył nas w przedbiegach. Słowem możemy partycypować, ale tylko tak, żeby to było na rękę urzędnikowi. Rok temu, przed wyborami samorządowymi, na Placu Defilad przy rozstrzygnięciu zeszłorocznego budżetu, HGW zapowiadała jego wzmacnianie. No to tu jasno i naocznie (nie po raz pierwszy) przekonaliśmy się ile jej słowa są warte. Pamiętajmy o tym przy wyborach.

 

Plac Grunwaldzki – konsultacje

Dzisiaj Plac Grunwaldzki to chaotyczny węzeł komunikacyjny, nieprzyjazny ani dla pieszych, ani dla pasażerów, ani dla rowerzystów ani dla kierowców.

Teraz, 99 lat po włączeniu tego terenu do Warszawy, jest szansa, by to zmienić. Urząd Miasta zlecił Stowarzyszeniu Architektów Polskich przeprowadzenie warsztatów na temat przyszłości placu.

Formuła warsztatów nie obejmuje niestety zapytania o zdanie tych najważniejszych, czyli okolicznych mieszkańców. Dlatego stowarzyszenia Nowy Żoliborz i Miasto Jest Nasze – #Żoliborz w najbliższą niedzielę, 24 maja miedzy 14 a 17 wysłuchają problemów i pomysłów mieszkańców, opracują je i przekażą je zespołom projektowym. Miejsce dogodne, bo obok komisji wyborczych.

Razem możemy wpłynąć na to, czy w tym miejscu powstanie przyjazny dla mieszkańców skwer łączący stary i nowy Żoliborz, czy przyjazny dla deweloperów biurowy mordor i dziki parking dookoła.

Zapraszamy! Przyjdź i powiedz, jakiego chcesz Placu Grunwaldzkiego. Więcej informacji oraz mnóstwo zdjęć pokazujących stuletnią historię planowanych i niezrealizowanych zmian znajdziesz w tym wydarzeniu.

 

Rok naszej działalności na Nowym Żoliborzu

Początek naszej działalności miał miejsce nieco ponad rok temu, gdy kilkoro mieszkańców osiedli Robyga, Zielonego Żoliborza i Apartamentów przy Krasińskiego poznało się na forach wspólnot i postanowiło złożyć wspólne projekty do budżetu partycypacyjnego (jak się potem okazało – zwycięskie). Z czasem okazało się, że jest więcej osób zaniepokojonych chaotyczną polityką przestrzenną, wszechobecnym śmietnikiem i brakiem infrastruktury. Zaczęliśmy się spotykać w coraz większym gronie, docierać do urzędników różnego szczebla i starać się wpływać na to, jak będzie wyglądała okolica, w której znajdują się nasze mieszkania.

Po roku wiele problemów jest nadal nie rozwiązanych, ale z pewnością możemy powiedzieć, że problem Nowego Żoliborza jest dobrze znany urzędnikom każdego szczebla, wliczając w to panią prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz.

Ponieważ w ostatnich miesiącach zostało zasiedlonych sporo nowych wspólnot (Rydygiera 13, 13A, 13B, 19; Przasnyska 7, Krasińskiego 41 i 57) – postanowiliśmy dostarczyć Wszystkim Państwu jednostronicową ulotkę do skrzynek z informacją o tym, po co stowarzyszenie powstało, co udało się nam zrobić i jakie mamy plany na najbliższe miesiące.

Druk 3 tysięcy kopii tej ulotki był możliwy dzięki hojności szkoły tańca „Salsa Libre” z ulicy Przasnyskiej 6B, której za sfinansowanie bardzo dziękujemy. W rewanżu umówiliśmy się zareklamowanie dnia otwartego, na który w związku z tym Państwa serdecznie zapraszamy.

Zapraszamy również wszystkich zainteresowanych do włączenia się w nasze działania do kontaktu  (np. przez formularz na tej stronie lub wiadomość prywatną na Facebooku). Mamy mnóstwo pomysłów, co można zrobić, ale często brakuje na to po prostu czasu. Każda para rąk się liczy. Szczególnie zależy nam na nawiązaniu kontaktu z nowymi wspólnotami z Zielonego Żoliborza (A i D) , Arteco (Marvipolu) i Żoliborza Artystycznego.

Treść ulotki, i to w kolorze, możecie Państwo pobrać sobie również stąd.

 

 

Radna Iza Rychter w klubie Żoliborz Obywatelski

Dziś w Radzie Dzielnicy powstał nowy klub „Żoliborz Obywatelski„, założony przez pięcioro radnych wybranych z listy Platformy Obywatelskiej, których to PO w swoim klubie nie chce. Jedną z klubowiczek jest Iza Rychter, współzałożycielka stowarzyszenia Nowy Żoliborz, jedyna przedstawicielka nowych osiedli w Radzie.

Poniżej prezentuję list radnych do wyborców oraz, dla mniej zorientowanych a zainteresowanych, szczegółowy opis tego co się stało i jaki ma to związek z Nowym Żoliborzem.

11041852_1596054423985638_5401213557720229213_oWiosną 2014 w grupie osób angażujących się w sprawy nowych osiedli zdecydowaliśmy, że wystawimy swojego kandydata w wyborach do rady dzielnicy, by mieć wpływ na decyzje, które będą nas dotyczyć.  Iza, która była (i jest do dziś) bezpartyjna, zgodziła się kandydować.

W kolejnych miesiącach podjęliśmy rozmowy z najróżniejszymi żoliborskim organizacjami i kołami partii politycznych (PO, PiS, Miasto jest Nasze, Żoliborska Wspólnota Samorządowa). Po przeanalizowaniu uznaliśmy, że najkorzystniej będzie wystawić kandydata na liście PO. Wpłynęły na to następujące czynniki:

  • Ordynacja wyborcza jest tak skonstruowana, że łatwiej się dostać będąc na dużej liście nawet na 2-3 pozycji niż na małej pierwszym (długo by tłumaczyć dlaczego, ale tak jest).
  • PO tradycyjnie wygrywa wybory na Żoliborzu. Przeanalizowaliśmy też wyniki majowych wyborów do PE w naszych komisjach i PO miała tam dużą przewagę nad PiS.
  • Radni PO (rządzącej wówczas w koalicji z Projektem Żoliborz) oraz burmistrz Krzysztof Bugla, odkąd tylko zaczęliśmy nasze działania, byli bardzo życzliwi i pomocni, z wieloma udało się nam wybudować bardzo bliskie relacje
  • PO przyjmowała na swoje listy działaczy społecznych bez konieczności przystępowania do partii i nie wymagała dyscypliny w głosowaniach (poza głosowaniami nad budżetem i zarządem dzielnicy). Ponieważ nie chcieliśmy wiązać się na stałe z żadną partią – była to dla nas atrakcyjna propozycja.

Plan się powiódł.  Dzięki między innymi Państwa głosom na Izę PO wygrała w okręgu Nowy Żoliborz/Zatrasie, nasza kandydatka zajęła drugie miejsce na liście i otrzymała mandat radnej.

W dzielnicy PO otrzymała łącznie 8 mandatów, PiS – też 8, Projekt Żoliborz -3 a MJN -2. Do stworzenia koalicji potrzeba było 11 radnych, zatem stało się jasne, że jedna z partii stworzy koalicję z Projektem Żoliborz wiceburmistrza Sielewicza, którego decyzje i postulaty w przeszłości (m.in. wyprzedania działek na placu Grunwaldzkim pod deweloperkę czy wycinka drzew na Kępie Potockiej pod parking) wzbudzały sprzeciw wśród wielu żoliborzan.

Wcześniej nie było tajemnicą, że współpraca pomiędzy wysoko ocenianym (w kuluarach nawet przez PiS, co rzadko się zdarza) burmistrzem Buglą a jego zastępcą Sielewiczem nie układała się dobrze.

Niebawem zaczęły krążyć plotki jakoby warunkiem postawionym przez Projekt Żoliborz Platformie było odsunięcie Bugli od władzy. Wkrótce, jako potencjalny następca Bugli z ramienia PO zaczął być wymieniany Piotr Zalewski, człowiek nie związany z Żoliborzem, po którego rządach w poprzednich kadencjach na Ursynowie i Pradze Północ PO zawsze przegrywała wybory.

W tym czasie odbywała się konwencja powyborcza PO w Forcie Sokolnickiego, gdzie udało mi się porozmawiać z panią prezydent Hanną Gronkiewicz-Waltz. Poprosiłem ją o odniesienie się do tych plotek i podkreśliłem dobrze układającą się współpracę z panem burmistrzem Buglą. Pani prezydent zbyła mnie  jednak ogólnikami w rodzaju „w Warszawie jest 18 dzielnic”, „decyzje o tym, kto będzie burmistrzem są podejmowane na różnych szczeblach” tudzież „nie ma gwarancji, że ktoś, kto był burmistrzem w poprzedniej kadencji będzie nim również w tej”. Realny wydawał się czarny scenariusz, w którym PO  poświęca Buglę, by utrzymać władzę wraz z Sielewiczem.

W zaistniałej sytuacji część radnych z klubu PO, którym nie w smak była współpraca z przywiezionym w politycznej teczce protegowanym działaczem partyjnym, postanowiło szukać innych możliwości. Jakkolwiek niewiarygodnie to brzmi, poparcie dla dotychczasowego burmistrza udało im się znaleźć wśród radnych PiS z którymi zawarli porozumienie. Do zarządu oprócz Bugli wszedł także dotychczasowy wiceburmistrz Michał Jakubowski z PO oraz wieloletni radny Grzegorz Hlebowicz z PiS, człowiek o umiarkowanych poglądach, mieszkający od urodzenia na Żoliborzu, bardzo przychylny nam, mieszkańcom nowych osiedli.

Ponieważ głosowanie za tym zarządem odbyło się wbrew partyjnej rekomendacji, PO usunęła natychmiast ze swych szeregów wszystkich popierających Buglę oraz jego samego. Kuriozalne jest w tym to, że Bugla to najlepszy burmistrz jakiego PO miało w poprzedniej kadencji w Warszawie, i że za lojalność wobec niego lokalnych radnych spotkała kara (?).

W ten sposób powstał nowy Klub „Żoliborz Obywatelski” w składzie którego, oprócz Izy i Donaty są także Monika Kurowska, Joanna Tucholska oraz Roman Krakowski.

To chyba pierwszy przypadek, gdy samorządowcy z dwóch nielubiących się partii odrzucili na lokalnym szczeblu spory ideologiczne i podjęli współpracę na rzecz dzielnicy zgodnie z zasadą, że „dziura w jezdni nie ma przynależności politycznej”. Mam nadzieję, że to początek trwałego odpolitycznienia samorządu.

11045314_1595839894007091_582243936225282117_o

Nowości w lokalach na ulicy Rydygiera

Wraz z oddaniem do użytku budynku Rydygiera 13 dokończona została nieparzysta pierzeja ulicy na odcinku od Matysiakówny do Przasnyskiej. W miarę sprowadzania się coraz większej liczby osób, zapełniają się też lokale użytkowe, i to w sposób bardzo różnorodny. Przyjrzałem się więc, jakiego rodzaju sklepy i usługi mamy na naszym osiedlu. Jeśli korzystaliście z nich i chcecie podzielić się uwagami, to zapraszam do komentowania. Jeśli jesteście właścicielami i chcecie napisać więcej o swoim sklepie – to proszę o kontakt mailowy.

Rydygiera 11

Idąc od strony wiaduktu, pierwszy lokal użytkowy jest jeszcze przed skrzyżowaniem z Matysiakówny a jest w nim szkoła językowa  Academy of Language. Ze strony academyoflanguage.pl możemy się dowiedzieć, że prowadzone są tam kursy kilku języków, w tym polskiego dla cudzoziemców.
IMG_4413

Tuż za rogiem znajduje się Mani Pedi Story czyli, jak nietrudno się domyślić, salon manicure / pedicure. Strony chyba nie ma, ale ma fanpage

IMG_4411

Kolejny sklep to otwarty już kilka miesięcy temu sklep z biokominkami (czyli kominkami opalanymi paliwem opartym na etanolu a nie drewnem, w sam raz do mieszkania, jeśli ktoś lubi). W salonie znajduje się także kawiarenka Molo 11. Informację o sklepie znalazłem na stronie magazynu Lovter.

IMG_4410 IMG_4409
W następnym lokalu mamy śniadaniownię Milion Bułek. Swego czasu asortyment był typowo kawiarniany, z czasem uległ rozszerzeniu o owoce i inne rodzaje żywności (wędliny etc). Skróceniu też uległy godziny otwarcia. Lokal prowadzi dostawy pieczywa pod drzwi. Więcej można się dowiedzieć z ich strony.

IMG_4407

Następna w kolejności jest jedyna na Rydygiera restauracja – Ten Sushi. Jest to mikrosieć oferująca sushi zarówno w lokalu jak i na wynos. Swego czasu, zaraz po otwarciu rok temu, w lokalu nie było alkoholu, ale jak jest teraz – nie wiem. Najlepiej pójść i sprawdzić samemu. Zestawy mają (w mojej opinii) rozsądne ceny.

IMG_4406
Kolejny lokal to winiarnia i delikatesy włoskie  Winotopia -w sklepie jest olbrzymi wybór win oraz wysokoprocentowych alkoholi, zaś właściciel ma dużą wiedzę na ich temat i bardzo życzliwie pomaga wybrać. Wybrane wina można codziennie na miejscu degustować. Poziom cen bardzo rozsądny, o tego osoby, które zalajkują fanpage otrzymują rabat na wina.

IMG_4405

W kolejnym lokalu, gdzie dotychczas było biuro sprzedaży Zielonego Żoliborz powstaje (albo właśnie powstał) multiagent ubezpieczeniowy AbPort z dość niewyszukanym szyldem. Dowiadujemy się z niego, że ma on oferty 30 ubezpieczycieli

IMG_4404

Rydygiera 13

W skrzydle w głębi osiedla jest kolejny zakład ubezpieczeniowy Hergo.  Ze strony dowiadujemy się tylko, że jest w modernizacji, ale liczymy, że niebawem będzie można się dowiedzieć więcej. Na razie widać na balkonie czerwono białą flagę, która dobrze komponuje się z polską flagą na Rondzie Babka, widoczną w tle.

IMG_4402

Kolejny lokal, który otworzył się całkiem niedawno i ku całkowitemu (przynajmniej mojemu, zważywszy na wysyp sklepów spożywczych) zaskoczeniu to delikatesy Sarmata. Jest to naprawdę duży sklep spożywczy z produktami o przyzwoitej jakości (i z tego co zauważyłem – adekwatnych cenach). Póki co nie ma alkoholu, ale niebawem ma być. Sklep donosi zakupy bezpłatnie do domów na Rydygiera i Przasnyskiej.

IMG_4401

Na samym rogu budynku Rydygiera 13 znajduje się mydlarnia „Mydlarnie Świata” z dużym wyborem rozmaitych środków czystości. Warto wspomnieć, że właścicielka mieszka w jedym z budynków na Rydygiera, zatem kupując w mydlarni, wspieracie biznes swojej sąsiadki.

IMG_4400

Kolejny zakład usługowy to sieciowa pralnia chemiczna Techno-Dry z bardzo dużym zagęszczeniem komunikatów na szybach, rodem z wczesnych lat 90-tych. Nie korzystałem z usług (chodzę w t-shirtach pranych w pralce) więc trudno wypowiadać mi się na temat jakości usług, natomiast zauważyłem, że personel pali papierosy przed wejściem a niedopałki rzuca na trawnik. Przydałaby się przed wejściem popielniczka.

IMG_4399

Zmierzając dalej w kierunku ulicy Przasnyskiej natkniemy się na salon optyczny Tondryk, oferujący (sądząc po napisach na witrynie) oprawki renomowanych producentów.

IMG_4398

Kolejny sklep to warzywniak otwarty kilka miesięcy temu. Ma swój fanpage.

IMG_4397
Następny sklep to gratka dla piwoszy – Das Bier. Sklep oferuje duży wybór wymyślnych piw, ma także nalewaki, gdzie z tego co się zorientowałem kupuje się piwo do dużych pojemników i gdzie asortyment zmienia się bardzo często. Sklep otworzył się dosłownie kilka tygodni temu ale z moich obserwacji cieszy się już sporym powodzeniem.
IMG_4396

Kolejny lokal to Decolor – sieciowy salon wyposażenia wnętrz o dosyć szerokim asortymencie, z którym możemy zapoznać się na witrynie lub stronie internetowej.

IMG_4395

W ten sposób dotarliśmy do skrzyżowania z Anny German, ale w budynku Rydygiera 13 są jeszcze dwa lokale użytkowe za winklem. Skręcamy w stronę torów i widzimy, że niebawem powstanie tam przychodnia lekarska o bliżej nieustalonej nazwie. Kawałek dalej otwiera się sklep z żaluzjami, plisami, roletami etc: Dormax Design.

IMG_4394

IMG_4393

Rydygiera 15

Na samym rogu najstarszego budynku na Żoliborzu Południowym znajduje się sieciowy spożywczak Małpka, otwarty latem w miejscu istniejącego tu dawniej sklepu Figa. Małpka jest na swój sposób fascynująca, bo nie ma w niej wielu podstawowych produktów (w tym alkoholu, który ma być w nieokreślonej przyszłości, z tego co wiem trwa głosowanie uchwały we wspólnocie mieszkaniowej), sklep wygląda jakby był w likwidacji, a mimo morderczej konkurencji (4 sklepy ogólnospożywcze w zasięgu 3 minutowego spaceru) jakoś trwa. Na plus należy zaliczyć hotdogi, ale sam nie jadłem.

IMG_4414

W kolejnym lokalu jest klinika dentystyczna Prestige Dental.

IMG_4415

A w następnym salon fryzjerski MIOStudio.

IMG_4416

Następny sklep, zresztą istniejący od bardzo dawna, to meble biurowe i wyposażenie wnętrz Arc Interiors.  Nie sposób się oprzeć wrażeniu, że w budynku Robyga dominują usługi, z których mieszkańcy nie mają na codzień pożytku (dentysta, sklep meblowy) podczas gdy w Zielonym Żoliborzu jest więcej takich, do których można sobie wstąpić przechodząc (winiarnia, kawiarnia, warzywniak, mydlarnia, piwa).

IMG_4417

Rydygiera 15A

Na tyłach budynku Rydygiera 15 znajduje się budynek Rydygiera 15A. W nim również znajdziemy kilka lokali:

Instytut kosmetyczny Norel dr Wilsz.

IMG_4420

Prywatne przedszkole Babyroom Preschool, w którego siedzibie wieczorami i w weekendy (poza godzinami pracy przedszkola) od niedawna działa Kameralny Fitness.

IMG_4421

Rydygiera 19

Ostatni budynek, w którym mamy lokale usługowe to etap IV osiedla Robyga czyli Rydygiera 19. Na bocznej ścianie, od strony wjazdu na osiedle, powstaje tajemniczy sklep meblowy, o którym na razie niewiele wiadomo. Na rogu zaś, od ulicy Rydygiera znajduje się niedawno otwarte Beauty Medical Spa.

IMG_4418

Ostatni sklep po tej stronie Rydygiera to Biedronka, której otwarciu towarzyszyło dużo kontrowersji i niewiadomych. Mieszkańcy budynku obawiali się uciążliwości i protestowali przeciwko otwarciu, co nie było proste, bowiem lokal od dewelopera odkupił pomoć prywatny inwestor, który podnajął go Biedronce, zatem nie bardzo było wiadomo z kim rozmawiać. Sklep ostatecznie powstał, nie wiem na ile faktycznie jest dla sąsiadów uciążliwy, niemniej z pewnością przydaje się bo jest tam zawsze sporo ludzi. Spotykałem tam nawet znajomych ze Starego Żoliborza.

Sklep jest ogromy, ma duży asortyment towarów a w środku ma bankomat.

IMG_4419

Najbliższa okolica

Po drugiej stronie Rydygiera, na terenie koszmarnie obwieszonego reklamami Instytutu Chemii Przemysłowej znajduje się duży sklep spożywczy Społem Lux nr9. Jego zaletami są: spory wybór, brak kolejek, możliwość zaparkowania pod samym sklepem oraz całodobowy bankomat.

Snip20150307_1

Kilka dni temu w Atelier Żoliborz (Przasnyska 7, 100 metrów od skrzyżowania z Rydygiera) otworzył się Fresh Market. Sam nie byłem, ale jeden z założycieli naszego stowarzyszenia mieszkający w tym budynku chwalił ten sklep, więc zachęcam do odwiedzin. Ponoć na otwarcie mają hotdogi po 2 zł.

fresh

Podsumowanie

Dzięki rozsądnej polityce władz w zakresie wydawania warunków zabudowy mamy okazję mieszkać na niegrodzonym (prawie) osiedlu ze sklepami. To dotychczas w Warszawie nie był standard. Cieszy to, że większość z tych lokali to przydatne placówki (5 ogólnopożyczych,  dwa z wyszukanymi alkoholami, kilka salonów urody, mydlarnia, warzywniak, optyk etc). Szkoda że tak mało lokali gastronomicznych, choć sądząc ze skróconych godzin otwarcia Miliona Bułek, nie były one pewnie wieczorami oblegane.

Nieparzysta strona Rydygiera po latach zaczyna jakoś wyglądać. Do miana „reprezentacyjnej osi łączącej stary Żoliborz z nowym” jeszcze dużo jej brakuje (wąskie, poprzemysłowe chodniki, chaotyczny układ dwóch chodników i dwóch trawników, bałagan z parkowaniem), niemniej zmiany, jakie zaszły w ostatnich miesiącach pozwalają wierzyć, że w przyszłości będzie jeszcze lepiej. Na razie cieszą ławki i porządne stojaki rowerowe.

Tragicznie wygląda strona parzysta: Instytut Chemii Przemysłowej obwieszony reklamami jak nie przymierzając Raszyn tudzież Puławska na wylocie z miasta, potem płot od terenu Layetany, na którym na razie nie zanosi się na inwestycje.

W tym miejscu warto przypomnieć, że wzdłuż Anny German, od Rydygiera po łuku do Przasnyskiej, po trasie dawnej bocznicy kolejowej, powstaje właśnie zieleniec linearny, który dzięki poparciu naszego stowarzyszenia w ubiegłym roku wygrał Budżet Partycypacyjny na Żoliborzu.

Informacje o inicjatywach i wydarzeniach dotyczących Żoliborza Południowego